7 zasad bezpiecznego opalania

pixabay.com

Na szczęście wygląda na to, że niż atmosferyczny imieniem Xavier, który odwiedził ostatnio nasz kraj i przyniósł ze sobą silne wiatry, ulewy i niską temperaturę, w końcu nas opuszcza.

Meteorolodzy są dobrej myśli i według najnowszych prognoz już wkrótce wróci do nas lato i to z bardzo wysokimi temperaturami sięgającymi w cieniu nawet 34 stopni. Idealnie, żeby złapać trochę upragnionej opalenizny, prawda?

Dokładnie tak, ale warto pamiętać, żeby opalanie nie odbywało się kosztem naszego zdrowia, bo chociaż co roku wszyscy przypominają nam o zasadach bezpiecznego przebywania na słońcu, to większość z nas wciąż kończy urlop z mniejszymi lub większymi poparzeniami.

My jesteśmy jednak dobrej myśli i wierzymy, że w tym roku uda nam się przestrzegać 7 złotych zasad bezpiecznego opalania:

1. Nie opalamy się w najbardziej niebezpiecznych godzinach

To chyba najczęściej powtarzana wszędzie zasada i nie dzieje się tak bez przyczyny – opalanie w godzinach 11.00-15.00 naprawdę jest niebezpieczne i to nie tylko ze względu na ryzyku poparzenia skóry. Temperatura w tych godzinach jest najwyższa, a słońce najczęściej piecze tak, że rośnie ryzyko udarów cieplnych (nie wspominając już o tym, że kiedy zaśniemy podczas takiego opalania, to możemy jeszcze długo borykać się z jego konsekwencjami). Mówiąc krótko, taka zabawa z własnym zdrowiem nie jest warta ryzyka i lepiej wystawić się na słoneczko w bezpieczniejszych godzinach – spokojnie, wtedy też się opalamy, a do tego opalenizna nabywana stopniowo zostanie z nami dłużej.

pixabay.com

 

2. Zawsze stosujemy kremy z filtrem

Kolejna kluczowa zasada, która powinna w sumie wyglądać następująco – nie ma opalania bez kremu z filtrem. Nie jest to tylko wymysł producentów kosmetyków, chociaż warto pamiętać, że nie wszystkie dostępne na rynku preparaty są tak samo dobre. W tym wypadku wyjątkowo lepiej kierować się zasadą „droższe, więc lepsze”, żeby kupić krem ze stabilnym filtrem, który faktycznie ma szansę ochronić naszą skórę. A po co w ogóle nam te kremy? Niektórzy twierdzą, że po to, żeby się nie opalić, ale to bzdury – z kremem i tak się opalamy, ale ten przedłuża czas bezpiecznego przebywania na słońcu bez ryzyka oparzeń. Im wyższy faktor, tym lepsza ochrona, ale nie można też dać się zwariować, bo np. filtr 30 filtruje 97% promieni UVB, podczas gdy filtr 50 filtruje 98%, a jest z reguły sporo droższy. Trzeba też pamiętać, że kremu nie można sobie żałować i trzeba powtarzać aplikację co jakiś czas, a już na pewno po wyjściu z wody, nawet jeśli kosmetyk jest opisany jako wodoodporny.

pixabay.com

 

3. Pamiętamy o nakryciu głowy i okularach przeciwsłonecznych

Podczas opalania nie tylko skóra potrzebuje ochrony, więc należy zaopatrzyć się również w nakrycie głowy i okulary przeciwsłoneczne. To pierwsze pozwoli nam uniknąć poparzenia twarzy, szczególnie tych najbardziej podatnych na to części, jak nos, uszy czy skalp, a poza tym chroni naszą głowę przed wspomnianym już wcześniej udarem słonecznym. Jeżeli zaś chodzi o okulary, to chyba nie trzeba nikomu przypominać, jak ważne są zdrowe oczy, prawda? Brak ochrony może tu skutkować bardzo poważnymi chorobami, których nikomu się nie życzy, jak nowotwory, katarakta czy zwyrodnienia plamki żółtej.

pixabay.com

 

4. Chronimy twarz bardzo wysokim filtrem

Jeszcze raz wracamy do skóry twarzy i to nie tylko ze względów zdrowotnych, ale i kosmetycznych, które są dla nas równie ważne. Skóra na twarzy bardzo łatwo ulega poparzeniom, więc w tym wypadku warto wybierać jak najwyższy filtr, a co więcej używać go latem na co dzień, a nie tylko podczas klasycznego opalania, bo … może to nas uchronić przed przedwczesnym starzeniem się skóry. Tak, musimy bowiem pamiętać, że chociaż uwielbiamy opaleniznę, to wcale nie wpływa ona najlepiej na kondycję naszej skóry. Poza tym, bardzo często stosujemy kosmetyki albo poddajemy się zabiegom kosmetycznym, które mogą skutkować przebarwieniami, jeśli nie będziemy odpowiednio chronić naszej skóry. No i nie zapominajmy o okolicach oczu, które bardzo łatwo zdradzają nasz wiek, a na skutek opalania mogą wyglądać starzej niż byśmy tego chcieli :)

pixabay.com

 

5. Dajemy skórze odpocząć

Wybieracie się na 2-tygodniowy urlop nad morze i macie zamiar codziennie leżeć plackiem na plaży? Błąd! To najgorsze, co możecie zrobić sobie i swojej przyszłej opaleniźnie – skóra nie lubi tak intensywnych sesji opalania, które najpewniej skończą się poparzeniami. Warto pamiętać, że lepiej dawkować sobie słońce w krótkich sesjach, które można wydłużać wraz z pojawianiem się opalenizny i nie obawiać się cienia – schronienie dobrze zrobi zarówno skórze, jak i całemu organizmowi. Poza tym, każdy organizm ma określony limit produkcji melaniny, zazwyczaj są to 2-3 godziny, więc dłuższe leżenie na słońcu i tak mija się z celem.

pixabay.com

 

6. Pamiętamy o nawilżaniu skóry na zewnątrz i wewnątrz

Piękna opalenizna nie zależy tylko od promieni słonecznych, ale i nas samych, bo żeby skóra wyglądała dobrze musi być odpowiednio pielęgnowana – zarówno na zewnątrz, jak i od środka. Pamiętajmy więc, żeby po opalaniu nałożyć na skórę balsam nawilżający i regularnie wykonywać peeling, żeby pozbyć się martwego naskórka, bo tylko wtedy osiągniemy satysfakcjonujące efekty. Poza tym, nie można zapominać o spożywaniu dużych ilości wody, bo nawet jeśli nawilżamy skórę od zewnątrz, a za mało pijemy, to nasza skóra nie będzie wyglądać dobrze. Woda jest też ważna w czasie opalania, bo kiedy słońce mocno grzeje, wypacamy jej duże ilości i musimy je uzupełniać, żeby nie doszło do odwodnienia, które może mieć opłakane skutki.

pixabay.com

 

7. Spożywamy „przyjazne opalaniu” produkty

Nie wszyscy o tym wiedzą, ale w opalaniu możemy sobie pomóc już kilka miesięcy przed sezonem letnim, a to za sprawą spożywanych produktów. Niektóre z nich są bowiem bardzo sprzyjające opalaniu, jak np. te zawierające likopen, czyli pomidory (a najwięcej w przecierze pomidorowych, bo gotowanie pomidorów powoduje wzrost ilości likopenu) oraz inne pomarańczowe i czerwone warzywa i owoce, zwiększając naszą ochronę przeciwsłoneczną o ponad 30% . Poza tym, wszyscy dobrze wiemy, że regularne spożywanie marchwi skutkuje przyciemnionym kolorem skóry, a mamy też dobre wieści dla miłośników gorzkiej czekolady – ta jest pełna flawonoidów pomagających chronić naszą skórę przed poparzeniami oraz kawy, która zmniejsza ryzyko zachorowania na raka skóry.

pixabay.com

 

 

Będziecie o tym pamiętać? Jeśli tak, to życzymy miłego opalania :)

 

Autor: Karolina Majchrzak

archiwum artykułów

2017-07-16

Podobał ci się ten tekst?

Średnia: 0

Komentarze:

Brak komentarzy

Zaloguj się aby dodać komentarz.

Zarejestruj się jeśli nie masz jeszcze konta.