Bond zabił Bonda?!!

Daniel Craig Sean Connery Ian Fleming

Wikipedia

Czy James Bond stoi za śmiercią swojego autora, pisarza Iana Fleminga?

Właśnie do naszych kin wszedł kolejny, dwudziesty drugi film o przygodach Jamesa Bonda - "007 Quantum of Solace". James Bond, jak powszechnie wiadomo, to taki facet, który działa w imieniu Brytyjskiego Wywiadu, z każdej opresji wychodzi cało, w dodatku z dwoma czy trzema pięknymi kobietami w ramionach, zabijając po drodze dziesiątki psychopatycznych zbójów i ratując cały świat przed zagładą. Wydawać by się mogło, że jest postacią nieprawdopodobną, zupełnie wyssaną z palca. Tymczasem twórca Jamesa Bonda, pisarz Ian Fleming, osobiście miał do czynienia ze szpiegami, którzy byli w stanie sami przenosić góry.

 

 

Komandos

 

Jeszcze zanim napisał dwanaście powieści o misjach 007, od których zaczęło się szaleństwo na punkcie brytyjskiego agenta, objął dowództwo nad elitarnym oddziałem Brytyjskiego Wywiadu,  30 Jednostką Zwiadowczą, grupą komandosów wyszkolonych specjalnie do najtrudniejszych misji, często na terenie wroga. Był rok 1942, środek drugiej wojny światowej, oko koszmarnego cyklonu. Działali przed linią nacierających wojsk alianckich lub w zupełnym od nich oderwaniu, przechwytując informacje w postaci sprzętu, dokumentów, szyfrów, czy nawet uprowadzając tych członków niemieckiego personelu, których wiedza mogła okazać się bezcenna dla przesądzenia losów wojny. "Zostaliśmy wyszkoleni przez ekspertów z całego świata, by stać się duchami pola walki - niektórzy sądzili, że jesteśmy tylko bandą morderców, ale w gruncie rzeczy nasze zadania nigdy się do tego nie sprowadzały" - w ten sposób po latach podsumował 30 Jednostkę Zwiadowczą snajper Ron Guy.


 

Z dowództwa grupą komandosów wyniósł Fleming ogrom doświadczeń, które później inspirowały go już jako pisarza. Swoich podopiecznych określał "Indianami" - byli dziko skuteczni, bezszelestni, trochę szaleni i atakowali tuż przed świtem. Nazwy tej użył czterokrotnie w pierwszej powieści o Jamesie Bondzie, - "Casino Royal" - sugerując, że bohater posiada wojskową przeszłość. Prawdopodobnie postać Miss Moneypenny, sekretarki Agenta 007 przekornie upominającej się o pierścionek zaręczynowy, wzorował Fleming na pannie Margaret Priestley, która odgrywała znaczącą rolę w kierowaniu administracją 30JZ.


 

Jednostka odniosła pasmo sukcesów, a jej zasługi - i słusznie - przypisywano Flemingowi. Tym niemniej pisarz odszedł z Wywiadu i przestał mieć cokolwiek wspólnego z armią (rzecz jasna oprócz szpiegowskiej tematyki swoich książek), gdy tylko zakończyła się wojna. W jego rodzinie były stare tradycje wojskowe, jednak służba dla państwa, szczególnie w czasach pokoju, wydawała się Flemingowi zajęciem mimo wszystko zbyt monotonnym i ograniczającym wyobraźnię, której ujście zapewnić mogła jedynie bezdenna forma powieści.

 

 

 

Gdy napisał już dwanaście książek o Jamesie Bondzie, z których każda odniosła sukces, zaczęto się przymierzać do realizacji pierwszego filmu. Jednak Fleming miał już dosyć swojego bohatera. Podobnie jak Arthur Conan Doyle, który nie mógł się pozbyć kojarzenia z postacią Sherlocka Holmesa, pisarz próbował odciąć się od figury Jamesa Bonda. Na początku 1960 roku powiedział swojemu wydawcy, że w następnej powieści zamierza uśmiercić Bonda. Nieco ponad cztery lata później, on sam był martwy. A James Bond wciąż żyje. (luz)

 

internet

 

 

archiwum artykułów

luz 2008-11-10

Podobał ci się ten tekst?

Średnia: 44

Czy twoim zdaniem to James Bond zamordował swojego twórcę Iana Fleminga?

  • tak, ale w obronie własnej więc nie jest mordercą 34.6%
  • nie, Fleming po prostu pośliznął się pod prysznicem na mydle 30.8%
  • nie, mój James Bond nigdy by tego nie zrobił 19.2%
  • tak 15.4%

Zaloguj się by głosować :)
Zarejestruj się jeśli nie masz konta.

Komentarze:

Brak komentarzy

Zaloguj się aby dodać komentarz.

Zarejestruj się jeśli nie masz jeszcze konta.

Dziś

Wczoraj

15 maja 2012