WYPOWIEDZENIE UMOWYCyfrowy Polsat S.A. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Łubinowa 4a, 03-878 Warszawa, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem 0000010078, dla której akta rejestrowe prowadzi Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy w Warszawie, XIII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego, o kapitale zakładowym 25 581 840,64 zł w całości wpłaconym, NIP 7961810732, działając w oparciu o Regulamin świadczenia nieodpłatnych usług internetowych przez Cyfrowy Polsat oraz w oparciu o art. 3651 Kodeksu cywilnego, niniejszym wypowiada umowę zawartą w oparciu o wyżej wymieniony Regulamin. Przyczyną wypowiedzenia jest kończenie działalności przez Cyfrowy Polsat S.A. w zakresie objętym Regulaminem (prowadzenie Serwisu pod adresem www.poszkole.pl). Rozwiązanie umowy nastąpi w dniu 31 marca 2018 roku, to jest z upływem dwumiesięcznego okresu wypowiedzenia. W okresie wypowiedzenia usługi objęte Regulaminem, świadczone będą na zasadach wskazanych w Regulaminie. Zachęcamy aby w okresie wypowiedzenia pobrać z Serwisu potrzebne Użytkownikom materiały, gdyż po dniu 31 marca 2018 roku żadne materiały nie będą dostępne w Serwisie www.poszkole.pl.

Czerwony Parasol - recenzja książki

AIM Media

Od 19 stycznia na sklepowych półkach czeka na nas oparta na faktach powieść sensacyjna Czerwony Parasol - warto po nią sięgnąć?

Postaram się szczerze odpowiedzieć na to pytanie, ale zanim przejdziemy do konkretów, sprawdźmy z czym w ogóle mamy do czynienia.

Czerwony Parasol to oparta na faktach historia, wyciągnięta wprost z tajnych akt służb specjalnych, więc tłem dla kryminalnej akcji rozgrywającej się na kilku różnych kontynentach są wątki polityczno-historyczne, a także tajne metody działania służb specjalnych.

Jeżeli zaś chodzi o samego autora, to Wiktor Mrok nie jest jeszcze znanym pisarzem, bo jak sam twierdzi nigdy nie pisał książek i nie zamierzał tego robić - po prostu pewnego dnia zobaczył na pokładzie samolotu piękną, młodą kobietę, a kilka godzin później już stukał w klawiaturę z głową pełną pomysłów. I chyba dobrze się stało, bo jego wrodzony talent i doświadczenie zdobyte w pracy zawodowej sprawiły, że może się pochwalić naprawdę wyjątkowym stylem.

A jak wygląda fabuła tego dzieła o wyjątkowych korzeniach? Jak czytamy w oficjalnym opisie na stronie wydawnictwa Initium:

Zimowa Moskwa. Siedemnastoletnia Tatiana, wracając z treningu gimnastyki, nie wie jeszcze, że jej życie za chwilę zmieni się nieodwracalnie. Kiedy w swoim domu, w zamożnej dzielnicy miasta, znajduje brutalnie zamordowanych rodziców i siostrę, nie pozwala sobie na rozpacz. Działa instynktownie, wiedziona twardym sportowym charakterem. Zabezpieczona przez ojca, odkrywa w domowej skrytce tajemnicze ampułki i pendrive’a. Los nie dał jej wyboru − musi dorosnąć, musi podejmować decyzje, od których zależy jej życie i dużo, dużo więcej. Czy wykaże się bezwzględnością? Czy będzie potrafiła zabić z zimną krwią? Liczy się wykonanie zadania.

Klasyczny kryminał, prawda? I tak, i nie ... bo chociaż z jednej strony już na pierwszych stronach mamy morderstwo z zimną krwią i tradycyjną zagadkę “kto zabił?” do rozwiązania, to od razu czujemy, że coś jest nie tak. A może lepiej byłoby powiedzieć coś jest inaczej, żeby uniknąć niepotrzebnych oskarżeń :), a chodzi oczywiście o główną bohaterkę. Kobiety w literaturze nie mogą wprawdzie narzekać na brak równouprawnienia, a przynajmniej te występujące w książkach, bo z ich autorkami niestety jest nieco inaczej, ale kryminały od lat rządzą się swoimi prawami. Te stanowią zaś, że “detektywem” ma być mężczyzna i kropka - no dobra, może nieco przesadzam, ale kobieta i to na dodatek 17-letnia to z pewnością nie jest co ś typowego dla tego gatunku.

Niesie to ze sobą oczywiście pewne ryzyko, bo może sugerować czytelnikom, że mają do czynienia z książką dla młodzieży, podczas gdy Czerwony Parasol to literatura dla dorosłych - wystarczy przecież przypomnieć, że historia oparta jest na prawdziwych danych dotyczących KGB, czyli rosyjskiej służby specjalnej zajmującej się kontrwywiadem w sprawach cywilnych i wojskowych. Swoją drogą w dzisiejszych czasach pełnych skandali i afer jest to świetna zagrywka marketingowa, bo przecież każdy chciałby poznać długo skrywane tajemnice państwowe, które mogą zmienić obraz historii i rzeczywistości, w jakiej żyjemy, prawda? Tym bardziej, że z danych wykorzystanych w książce wyłania się nam tajemnicza i sekretna organizacja o nazwie … a jakże, Czerwony Parasol, której działalność przywodzi na myśl zagrywki włoskiej mafii.

A jeśli dołożymy do tego lekki styl Wiktora Mroka, który nie stroni również od dowcipu, ale takiego w starym dobrym stylu, jak u Jamesa Bonda - tak, czasami normalnie czekałam, kiedy bohaterka zamówi Martini, oczywiście wstrząśnięte, nie zmieszane :) - to otrzymujemy naprawdę smaczne danie, które czyta się z zapartym tchem. I chociaż książka liczy sobie zacne 592 strony, to skończyłam ją w jeden weekend, z zaskoczeniem witając ostatnią stronę.

Podsumowując, chociaż dostaliśmy już przedsmak wiosny, to zima wciąż nie chce nas opuścić, dając tym samym więcej czasu do spędzenia w domu, najlepiej z książką - moim zdaniem to może być właśnie Czerwony Parasol, który zapewni długie godziny świetnej lektury. Poza tym, zewsząd zalewani jesteśmy zagraniczną literaturą, a przecież warto czasem sięgnąć po coś od polskich autorów, którzy bez kompleksów mogą stawać w szranki z międzynarodową konkurencją, wystarczy tylko dać im szansę. Miłego czytania!

 

Autor: Karolina Majchrzak

 

AIM Media

 

A jeśli jeszcze nie jesteście przekonani, to poniżej udostępniamy dość długi fragment, dzięki któremu możecie samodzielnie przekonać się, czy to książka dla Was:

(…)

– Wspaniale – stwierdził Igor i wzrokiem wskazał na Tatianę. – Ta dama chce z tobą zamienić kilka słów. Bądź grzeczny, bo jest trochę podenerwowana, a ma odbezpieczony pistolet. Może przez przypadek odstrzelić ci fiutka i nie będziesz mężczyzną nawet w tych dziesięciu procentach.

Japończyk obrzucił go twardym spojrzeniem, ale Igor to zignorował. Machnął dłonią w stronę Mitsuko.

– Pani już dziękujemy. To była profesjonalna robota. Jesteśmy pod wrażeniem. – Uśmiechnął się zimno. – Idź do kuchni i zrób sobie japońską herbatkę. I pamiętaj, nic nie kombinuj!

Gdy Mitsuko wybiegła z salonu, Igor odsunął się na krok od Tanaki i gestem dłoni dał znak Tatianie. Podeszła i popatrzyła z góry na Japończyka.

– Domyśla się pan, kim jestem?

Przez chwilę mierzył ją lodowatym spojrzeniem.

– Dziewczyną, która nas okradła. Masz to, co należy do mojej firmy – odparł agresywnie.

– Grzeczniej, bo dostaniesz po buzi – wtrącił Igor.

Tanaka zignorował ostrzeżenie. Nadal nieustępliwie wpatrywał się w Tatianę.

– Udowodnij, że to należy do ciebie – powiedziała spokojnie.

– Nie muszę ci niczego udowadniać – oznajmił głosem człowieka przyzwyczajonego do dyrygowania innymi.

– Więc nic nie dostaniesz. Myślałam, że chcesz się dogadać. Parę osób już zgłosiło się do mnie z ofertą.

Tanaka, nie spuszczając wzroku z Tatiany, przez długą chwilę analizował jej słowa.

– Czego chcesz? – spytał w końcu.

– Zgadnij.

– Ile?

– W granicach rozsądku.

– Określ kwotę.

– Nie chcę pieniędzy.

– To czego chcesz? – Skrzywił się pogardliwie.

– Informacji.

– Nie rozumiem.

– Dobrze rozumiesz.

– Pytaj.

– Kto zlecił badania nad projektem UŁUDA?

Przez twarz Tanaki przemknęło zaskoczenie.

– Moja firma pełniła funkcję nadzorujące. Kontrolowaliśmy przebieg operacji i prawidłowy tok badań.

– Z czyjego polecenia?

– Nie znasz procedur. To tajemnica handlowa. – W jego głosie pojawiło się ironiczne pobłażanie.

– Od dziś nie obowiązuje. Rozumiesz? – Tatiana uniosła dłoń z pistoletem. – Odpowiedz na moje pytanie. To jest jedyna droga, żebyś wyszedł stąd żywy. Czekam.

Tanaka zacisnął usta, zerkając na pistolet. Przez kolejną chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią.

– Nadzór nad projektem był wynikiem porozumienia handlowego pomiędzy moją firmą a korporacją amerykańską, która była zleceniodawcą.

– Podaj pełne nazwy obu firm. Głośno i wyraźnie.

Kolejna chwila milczenia. Japończyk zdecydowanie nie chciał udzielać informacji. Pistolet był jednak mocnym argumentem. Dla człowieka przyzwyczajonego do pełnienia władzy sytuacja była zdecydowanie mało komfortowa.

– Natsuko Investments i Gillan-McGovern Industries – wydusił.

– Gdzie znajdują się dokumenty i umowy handlowe?

– W tym przedsięwzięciu nie było dokumentów. – Na twarzy mężczyzny pojawił się cień satysfakcji. – Nic ci nie da…

– Masz odpowiadać na pytania, a nie dyskutować. – Tatiana ponownie uniosła pistolet. – Z kim prowadziłeś rozmowy? Kto reprezentował firmę amerykańską? Nazwiska.

Po długim namyśle mężczyzna wycedził przez zęby:

– Wiceprezes McGovern, osobiście.

Tatiana zerknęła na Igora. Był zadowolony ze sposobu, w jaki prowadziła tę rozmowę.

– Dlaczego zabiłeś moją rodzinę? – spytała z nagłą złością. Wpiła się wzrokiem w oczy Tanaki, jednak nie zrobiło to na nim wrażenia.

– Nikogo nie zabiłem – oznajmił twardo i tym razem bez wahania. Na jego ustach pojawił się szyderczy grymas. – Ale tak się postępuje ze złodziejami. Twój ojciec nas okradł. A ty jesteś córką złodzieja.

Tatiana szybkim, precyzyjnym ruchem rzuciła pistolet Igorowi i uderzyła Tanakę w twarz prawym prostym. Zaskoczony, nawet nie zdążył się zasłonić, gdy pół sekundy później otrzymał uderzenie lewym sierpowym. To zrzuciło go z krzesła. Trzymając się za obficie krwawiący nos, nieporadnie próbował wstać z podłogi.

Igor odłożył pistolet na stół i doskoczył do Japończyka. Złapał go pod ramiona, uniósł jak piórko i posadził na krześle.

– Ze złodziejami, skurwysynu? – wysyczała Tatiana. – Zabijasz kobiety i dzieci. To oni coś ci ukradli? Kazałeś zabić moją sześcioletnią siostrę. Ona też kradła? – mówiła cicho, ale z wściekłą pasją. – Ty bydlaku! – wrzasnęła, nie mogąc już się pohamować. Jej pięść wystrzeliła, trafiając Tanakę w krocze. Zawył z bólu, ponownie spadając na podłogę.

Tatiana stała nad nim, ciężko dysząc. W jej oczach lśniła furia. Kątem oka dostrzegła gest Igora i powoli cofnęła się o krok.

– Poczekaj, aż dojdzie do siebie – pouczył ją. – Trochę to potrwa. Teraz nie może mówić, bo jest zajęty puchnącymi jajami. – Puścił do niej oko.

Odetchnęła głęboko, próbując stłumić przelewającą się w jej umyśle nienawiść. Nagle jakimś szóstym zmysłem wyczuła, że coś jest nie tak. Zobaczyła, że wzrok Igora nabiera ostrości, a jego prawa ręka, jakby w zwolnionym tempie, wyciąga się ku broni leżącej na stole.

W tym samym momencie zza jej pleców dobiegły słowa wypowiedziane miękkim barytonem:

– Zostaw to, chłopcze.

Dłoń Igora zawisła kilkanaście centymetrów nad pistoletem. Tatiana odwróciła się gwałtownie. Kilka kroków od wejścia do salonu stał wysoki mężczyzna w sportowej szarej marynarce, dżinsach i adidasach. Nie był uzbrojony. Ale dwóch innych, którzy stali po jego bokach, już tak. Jeden celował do Tatiany, drugi do Igora.

– No, no! Wspaniałe ciosy! – Mężczyzna w marynarce lekko skłonił się Tatianie i jakby od niechcenia machnął dłonią w kierunku Tanaki, który nadal leżał skulony na podłodze. – Należało mu się… – stwierdził beznamiętnie.

Tatiana zerknęła na Igora, a on prawie niedostrzegalnie poruszył głową. Zrozumiała. Miała nic nie robić. Wpatrzyła się w mężczyznę. Miał koło czterdziestki; uśmiechał się, ale jego oczy pozostawały nieruchome i czujne.

– Jesteście bardzo sprytni, ale my też. – Podszedł dwa kroki w jej stronę. – A teraz musimy pogadać o interesach, panieneczko… – zawiesił głos.

– Zapomniałeś się przedstawić. – Tatiana upomniała go, starając się, by zabrzmiało to dostatecznie zimno i agresywnie.

– Fakt. Ale sądzę, że dogadamy się bez zbędnych ceregieli. – Przeniósł spojrzenie w bok. – Prawda, panie Stoliarow?

Tatiana, nie kryjąc zaskoczenia, spojrzała w stronę Igora.

– Och, my się znamy – oznajmił mężczyzna, zauważając jej reakcję. – A jeśli tak dbasz o konwenanse, nazywam się Dobson. Chociaż pewnie nic ci to nie mówi.

– On jest z CIA – oznajmił Igor.

Tatiana zebrała się w sobie, by jak najszybciej odzyskać zimną krew. Przyjrzała się mężczyźnie uważniej. I z jakiegoś nieuświadomionego powodu poczuła do niego antypatię. Może dlatego że w jego gestach i postawie było widać, że chce wywołać odpowiednie wrażenie. Szczególnie, gdy ma do czynienia z kobietą. Zaskoczenie Tatiany wywołało grymas satysfakcji na jego twarzy.

Postanowiła nie być mu dłużna. Obrzuciła go pogardliwym spojrzeniem i powiedziała:

– A ja się zastanawiałam, z którego nocnika tu wypadłeś, Dobson… Teraz już wiem.

Roześmiał się głośno, jakby usłyszał dobry żart. Ale jego oczy nadal były czujne.

– Moje gratulacje, Igor. Wyszkoliłeś tę dziewczynę konkursowo. – Omiótł Tatianę kpiącym spojrzeniem od stóp do głów. – Całość robi niezłe wrażenie…

– Na pewno nie tak duże jak ci dwaj. – Tatiana znacząco przesunęła wzrokiem po uzbrojonej eskorcie Dobsona. – Lubisz takich muskularnych chłopców, dobrze myślę? – Posłała mu jadowity uśmiech.

Twarz Dobsona na moment stężała, ale szybko nad sobą zapanował.

– Nie pogrywaj ze mną laleczko. – Zbliżył się o kolejny krok. – Nie lubię, jak się przekracza granicę dobrego smaku. – Spojrzał na Igora. – Weź na smycz swoją wściekłą kotkę, bo ktoś może się zdenerwować i zrobić jej krzywdę – zagroził, ponownie przenosząc wzrok na Tatianę. – Nie myśl sobie, że jak udało ci się okrakiem pojeździć na dobrym wujku Spenglerze, to ze mną też pójdzie ci gładko.

Tatiana zaśmiała się mu w twarz.

– Jakbym cię dosiadła, połamałabym ci kark. Co teraz? Zastrzelisz mnie? Na stole leży pistolet. Możesz to zrobić sam, jeśli masz jaja, w co wątpię. Albo namów do tego swoich chłopców… – Postąpiła krok w stronę Dobsona. – Mam ci podać ten pistolet czy sam sobie weźmiesz? – Postąpiła kolejny krok. Zobaczyła, że mężczyzna celujący do niej lekko uniósł broń. – Ty pierwszy? – rzuciła w jego stronę.

Dobson zrobił lekki gest dłonią i mężczyzna szybko opuścił pistolet. Drugi nadal mierzył w Igora.

– Próbując się wyżywać na mnie w potyczkach słownych, niczego nie zyskasz. – Dobson skrzywił się z niesmakiem. – Przyszedłem tu po coś, co należy do mojego kraju. Dobrze wiesz, o czym mówię. Jeśli oddasz to dobrowolnie, sprawę załatwimy szybko, unikając zbędnych i bolesnych komplikacji.

Tatiana wolno pokiwała głową, udając, że analizuje ofertę, po czym powiedziała obojętnym tonem:

– Możesz sam sobie to wziąć. Nie musisz mieć mojej zgody.

– Naprawdę? – spytał ironicznie.

Już chciała mu odpowiedzieć, ale nie zdążyła. Usłyszała syknięcie Igora. Sama powstrzymała się przed jakąkolwiek reakcją, gdy w domu panny Mitsuko pojawili się kolejni niezapowiedziani goście.

Spengler i kobieta, która towarzyszyła mu na statku, wbiegli do salonu. Spengler od strony drzwi do ogrodu, a kobieta – od strony korytarza. Rozległy się dwa głuche odgłosy strzałów (…)

archiwum artykułów

2018-02-06

Podobał ci się ten tekst?

Średnia: 0

Komentarze:

Brak komentarzy

Zaloguj się aby dodać komentarz.

Zarejestruj się jeśli nie masz jeszcze konta.