Internet zabija? Te rzeczy tak!

pixabay.com

Powtarzanie jak bardzo świat zmienił się za sprawą Internetu byłoby zwykłym truizmem, dlatego postanowiliśmy skoncentrować się na tym, co tak naprawdę utraciliśmy wraz z dostępem do globalnej sieci.

Biorąc pod uwagę, że osoby, które w tym roku kończą 18 lat, urodziły się w 1999 roku, najnowsze pokolenie dorosłych praktycznie nie pamięta ery sprzed Internetu.

Tymczasem rzeczywistość w latach dziewięćdziesiątych nieco odbiegała od tej znanej teraz - oto co zniknęło lub bardzo mocno oberwało za sprawą Internetu:

Encyklopedie

Co prawda nauczyciele wciąż powtarzają, że Wikipedia nie powinna być źródłem naszych informacji,  a to ze względu na liczne błędy pojawiające się w jej publikacjach (trzeba jednak przyznać, że w ostatnich latach sytuacja ta uległa znacznej poprawie), jednak większość z nas nie wyobraża sobie powrotu do książkowych encyklopedii w starym stylu. Korzystanie z kilku-, a nawet kilkunastotomowych ksiąg nie na leżało do najwygodniejszych, szczególnie jeśli porównamy to z cyfrowym odpowiednikiem, w którym wystarczy wpisać wyszukiwane hasło. Poza tym, Wikipedia tylko w polskojęzycznej wersji zawiera ponad 1 mln haseł, co sprawia, że wypada pod tym względem lepiej niż analogowi konkurenci.

pixabay.com

 

Agencje turystycznie

Słaba kondycja agencji turystycznych to także m.in.. zasługa Internetu. Jeszcze nie tak dawno temu decydując się na zagraniczną wycieczkę musieliśmy udać się do lokalnego oddziału biura podróży, gdzie otrzymywaliśmy katalog z różnymi opcjami, następnie gdy już wybraliśmy kierunek naszej podróży marnowaliśmy dodatkowy czas na dogranie wszystkich drobiazgów. Obecnie wszystkie te czynności zastępują nam wyspecjalizowane w tym strony internetowe, gdzie bez problemu opłacimy urlop, zarezerwujemy bilet samolotowy, itp.

Papierowe gazety

To co nie udało się telewizji i radiu, zrobił tak naprawdę Internet. Pomimo tego, że na rynku wciąż kupimy codzienne gazety, tygodniki czy miesięczniki, to jednak te są zdecydowanie w odwrocie, a mówiąc konkretniej ich kondycja jest zdecydowanie słabsza niż w czasach sprzed Internetu. Nakłady obecnych gazet są nawet kilkukrotnie słabsze niż w latach 90’, a wiele tytułów po prostu nie wytrzymało konkurencji z Internetem, dlatego też ich wybór jest wyraźnie słabszy. Niestety dla miłośników papieru w rękach jest to postępujący trend i raczej nie ma już od niego odwrotu – trzeba będzie w końcu przerzucić się na cyfrowe wydania.

pixabay.com

 

Sklepy muzyczne i księgarnie

Często narzekamy na stacje muzyczne, że te zamiast puszczać teledyski naszych ulubionych wykonawców emitują bzdurne programy dla nastolatków. Tak naprawdę dostosowują się one jedynie do potrzeb rynku, ponieważ obecnie mamy nieustanny dostęp do teledysków i muzyki za pośrednictwem takich serwisów, jak YouTube czy iTunes, natomiast w zamierzchłych czasach sprzed Internetu zmuszeni byliśmy kupić płytę (ewentualnie kasetę) lub nagrać dany utwór z audycji radiowej czatując przy odbiorniku. Nic więc dziwnego, że kiedyś tak liczne sklepy muzyczne praktycznie zniknęły z naszego krajobrazu, a za sprawą e-booków podobny los powoli dotyka też księgarnie.

Prywatność

Praktycznie nie ma tygodnia, w którym nie pojawiają się informacje o kolejnym dużym wycieku danych ujawniającym prywatne informacje osób korzystających z Internetu. Co więcej, powszechny stał się handel naszymi danymi pomiędzy firmami (m.in. telekomunikacyjnymi), a warto zdawać sobie sprawę z faktu, że jeśli coś raz znajdzie się w sieci, to zostanie tam na zawsze. Praktycznie jedynym sposobem na zachowanie pełnej prywatności jest więc całkowite odcięcie się od Internetu, co chyba dla większości z nas jest nie do wyobrażenia, dlatego musimy pogodzić się z tym faktem.

pixabay.com

 

Pisanie i wysyłanie listów

E-mail to bez wątpienia niesamowity wynalazek – w zaledwie kilka sekund po wysłaniu naszej wiadomości adresat może odebrać i przeczytać ją ze swojej skrzynki. Co więcej, do takiego cyfrowego listu możemy dołączyć grafikę, plik, dokument, plik muzyczny, link czy dowolny inny załącznik. Kiedyś natomiast operacja napisania, wysłania i odebrania listu potrafiła trwać nawet tydzień, a co więcej ponosiliśmy dodatkowe koszty z tytułu koperty i znaczka pocztowego. Współcześnie chyba mało kto chciałby powrócić do tych czasów, ale nie da się ukryć, że listy na papeterii i cała sztuka epistolarna miała w sobie więcej magii i była bardziej intymna niż szybkie i niezobowiązujące e-maile. Nie bez przyczyny twierdzi się, że słowo pisane/drukowane ma dużo większą wartość niż to zamieszczane w Internecie.

Kontakty międzyludzkie

Taka jest niestety smutna prawda – kiedyś kontakty międzyludzkie były bliższe i bardziej osobiste, bo jeśli chcieliśmy wiedzieć, co słychać u naszych znajomych i rodziny, to musieliśmy do nich pojechać albo chociaż zadzwonić. Dziś bardzo często ograniczamy się do zajrzenia w media społecznościowe i sprawdzenia obecnego statusu lub zdjęcia, a szkoda, bo tracimy w ten sposób bardzo wiele.

pixabay.com

 

Szkoła

Punkt ten może wydawać się niektórym mocno dyskusyjny i faktycznie taki jest, bo nic nie zastąpi dzieciom i młodzieży kontaktu z rówieśnikami i nauczycielami, którzy pomagają wykształcić pewne wzorce, ale jedno jest pewne – gdybyśmy tylko chcieli, moglibyśmy organizować edukację przez Internet. Zresztą w niektórych miejscach świata, jak np. Australii, jest to normalna sprawa, a poza tym w cyfrowych wykładach można też wziąć udział na niektórych uniwersytetach. Może więc tak wygląda nasza przyszłość?

Książki telefoniczne

Pamiętacie jeszcze budki telefoniczne, dzwonienie z najbliższej poczty lub telefony stacjonarne? Jeśli tak, to z pewnością pamiętacie też opasłe tomiszcza zwane książkami telefonicznymi, w których można było sprawdzić potrzebny numer stacjonarny. Wraz z rozwojem Internetu i telefonii komórkowej całkowicie zniknęły one z naszego życia, bo przecież numer do sklepu, lekarza, fryzjera i innych podobnych znajdziemy na ich stronie internetowej i podobnie jak w przypadku cyfrowej encyklopedii, zajmie nam to zdecydowanie mniej czasu (i miejsca).

pixabay.com

 

 

Autor: Karolina Majchrzak

archiwum artykułów

2017-04-08

Podobał ci się ten tekst?

Średnia: 1

Komentarze:

  1. Ruivo 18-05-2017 6:40

    Jestem z rocznika '97. Pamiętam doskonale, kiedy zamiast z tabletem, biegało się po podwórku z piłką albo grało się w berka. Pomiędzy rocznikiem '97 a '99 to tylko 2 lata różnicy, więc mogą znaleźć się osoby, które pamiętają, jak telefony były cegłówkami i jak znowu do tego się wraca.

Zaloguj się aby dodać komentarz.

Zarejestruj się jeśli nie masz jeszcze konta.