WYPOWIEDZENIE UMOWYCyfrowy Polsat S.A. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Łubinowa 4a, 03-878 Warszawa, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem 0000010078, dla której akta rejestrowe prowadzi Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy w Warszawie, XIII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego, o kapitale zakładowym 25 581 840,64 zł w całości wpłaconym, NIP 7961810732, działając w oparciu o Regulamin świadczenia nieodpłatnych usług internetowych przez Cyfrowy Polsat oraz w oparciu o art. 3651 Kodeksu cywilnego, niniejszym wypowiada umowę zawartą w oparciu o wyżej wymieniony Regulamin. Przyczyną wypowiedzenia jest kończenie działalności przez Cyfrowy Polsat S.A. w zakresie objętym Regulaminem (prowadzenie Serwisu pod adresem www.poszkole.pl). Rozwiązanie umowy nastąpi w dniu 31 marca 2018 roku, to jest z upływem dwumiesięcznego okresu wypowiedzenia. W okresie wypowiedzenia usługi objęte Regulaminem, świadczone będą na zasadach wskazanych w Regulaminie. Zachęcamy aby w okresie wypowiedzenia pobrać z Serwisu potrzebne Użytkownikom materiały, gdyż po dniu 31 marca 2018 roku żadne materiały nie będą dostępne w Serwisie www.poszkole.pl.

Komiksowe Love 2/2018

pixabay.com

Jak ten czas szybko leci ... dopiero co opisywaliśmy styczniowe pozycje, a tu już czas na kolejne!

Jesteście ciekawi, jakie propozycje wybraliśmy dla Was tym razem? No to zapraszamy!

W lutym debiutowało wiele świetnych tytułów, ale naszą uwagę zwróciły najbardziej Batman - Świt mrocznego księżyca, Aquaman - Nadpływa Czarna Manta, 100 naboi, Avengers i X-Men: Axis i Axis: Carnage i Hobgoblin.

Która z nich jest najlepsza, a może coś lepiej sobie odpuścić? Tego dowiecie się po przeczytaniu naszego tekstu:

 

 

 

 

Batman - Świt mrocznego księżyca

Matt Wagner to jeden z niewielu tak uznanych twórców komiksu, którzy są niemal samowystarczalni, ponieważ autor ten odpowiada zarówno za warstwę fabularną, jak i graficzną (a przynajmniej ilustracje i wspomaga się jedynie kolorystami). Polscy czytelniczy kojarzyć mogą go głównie za sprawą wydanej w naszym kraju bardzo dobrej Trójcy, a teraz mamy okazję zapoznania się ze Świtem mrocznego księżyca, gdzie otrzymujemy solowe przygody Batmana, a konkretniej dwie historie osadzone na początkach przygód Mrocznego Rycerza.

Wyjątkowy album wydany w serii DC Deluxe zawiera dwie miniserie Matta Wagnera: Batman i ludzie potwory oraz Batman i szalony mnich, czyli znakomite opowieści o młodości i początkach kariery Mrocznego Rycerza. Prawie nikt w Gotham nie wie, czy Człowiek Nietoperz to kolejny złoczyńca, czy sprzymierzeniec obrońców prawa.

Sam Batman też nie ma jeszcze ostatecznie wypracowanych metod walki ani nawet swego sławnego batmobilu. Nie przeszkadza mu to jednak w potyczkach z mafią oraz takimi niezwykłymi złoczyńcami jak profesor Hugo Strange i jego zmienione genetycznie potwory żywiące się ludzkim mięsem. Obrońca Gotham staje także do walki z członkami sekty, na której czele stoi złowroga istota podająca się za wampira. Czy przeciwnik naprawdę okaże się nieśmiertelnym krwiopijcą? Jeśli Batman nie rozwiąże tej zagadki, kolejną ofiarą będzie jego ukochana.


Bez owijania w bawełnę przejdę od razu do rzeczy - Świt mrocznego księżyca nie jest wybitnie oryginalną czy jakąś przełomową historią i za dużo tu pewnych uproszczeń, a niektóre rozwiązania wydają się wynikać raczej z braku pomysłu autora niż założonej koncepcji (czasem przypomina to infantylne opowiastki rodem ze Scooby-doo, ale na szczęście wrażenie to szybko mija i robi się zdecydowanie poważniej), ale moim zdaniem wciąż zasługuje na wydanie w ramach serii DC Deluxe. Otrzymujemy bowiem bardzo dobrze rozpisane historie z młodości Bruce'a Wayne'a z dobrze poprowadzoną intrygującą historią, ciekawymi czarnymi charakterami (tutaj wyróżnia się przede wszystkim znanym fanom Batmana Hugo Strange, który właśnie dzięki Wagnerowi zyskał głębię) i warstwą graficzną stojącą na wysokim poziomie, która podkreśla gotycki i mroczny klimat tych opowieści. Wagner bardzo umiejętnie odwołuje się także do początków komiksów o obrońcy Gotham, sięgając po klasyczne postaci, ale i motywy. Poza tym, jego Batman to przede wszystkim ukłon w stronę starszych fanów tej postaci, którzy cenili w niej przede wszystkim umiejętności detektywistyczne oraz bardziej tradycyjne podejście do walki z oprychami (tj. bez futurystycznych gadżetów). Nie można także nie docenić wątku romantycznego, który idealnie pokazuje z jakimi problemami musiał mierzyć się Bruce na początku swojej kariery w roli Batmana - fani Gacka zdecydowanie powinni sięgnąć po ten komiks.

Ocena: 8,5/10

 

Egmont



Aquaman - Nadpływa Czarna Manta

Pierwszy tom Aquamana w ramach "odrodzenia" DC okazał się niezwykle udanym i obiecującym wstępem do nowych przygód Króla Siedmiu Mórz. Miałam pewne obawy, czy kolejny tom podtrzyma ten poziom, na szczęście po lekturze Nadpływa Czarna Manta okazało się, że moje obawy były całkowicie bezzasadne, a Dan Abnett i wspomagający go rysownicy zdecydowanie wiedzą co robią i bardzo umiejętnie prowadzą tę historię, przez co nabieramy większego apetytu na kolejne przygody Aquamana.

Artur, Król Atlantydy, Władca Oceanów jest jednym z najpotężniejszych członków Ligi Sprawiedliwości, a jednak ktoś zamierza zniszczyć jego świat. Bezwzględny zamaskowany terrorysta Czarna Manta, o sercu tak mrocznym i nieprzeniknionym jak morska głębia, przegrał wiele walk z Aquamanem. Wreszcie jest gotów zrealizować wielki plan zemsty. Uwolni niepowstrzymanego olbrzyma, by zniszczyć życie wszystkich żyjących pod wodą i na lądzie. Skłóci dwa najpotężniejsze państwa świata, Atlantydę i Stany Zjednoczone, aż wybuchnie między nimi wyniszczająca wojna. Czarna Manta nadpływa. Wkrótce Aquamana, Atlantydę i cały świat czeka zagłada...

Nadpływa Czarna Manta to wciąż komiks, gdzie istotną rolę odgrywa polityka, ale tym razem twórcy postawili na bardziej sensacyjny charakter i więcej akcji, przez co całość zdaje się bardziej dynamiczna. Nie jest to jednak bezsensowna młócka, typowa dla superbohaterskich komiksów, ponieważ każde starcie ma tu jakiś sens i wiąże się z konsekwencjami. Poza tym, na pochwały zasługuje rozpisanie postaci i ich rozterki (w szczególności Arthura, który w obliczu konfliktu Atlantydy z Powierzchnią znajduje się między młotem a kowadłem). Autor koncentruje się na osobistych problemach bohaterów i ich najbliższych, ale maluje też większy obraz, pokazując jak wydarzenia wpływają na los świata czy relację Aquamana z Ligą (nie mamy przez to wrażenia oderwania historii od całości uniwersum DC). Nie zawodzi też warstwa graficzna, która prezentuje się naprawdę dobrze, trzymając poziom z Utonięcia. Jeśli więc pierwszy tom przypadł Wam go gustu, to czym prędzej powinniście sięgnąć po drugi, nawet jeśli władca Atlantydy dotychczas nie był Waszą ulubioną postacią.

Ocena: 8,5/10

 

Egmont



100 naboi

Renesans na polskim rynku komiksów (wynikający oczywiście z ogromnej popularności superbohaterskich filmów) sprawia, że coraz więcej osób interesuje się tego typu wydawnictwami, dzięki czemu wydawnictwa częściej i chętniej sięgają także po mniej oczywiste pozycje niż kolejne postaci w spandeksowych trykotach. Bardzo dobrym przykładem jest właśnie 100 naboi Briana Azzarello i Eduarda Risso - co prawda komiks ten wydawany był już w naszym kraju przez Mandragorę, ale wtedy nie mógł liczyć na takie zainteresowanie i seria nie została ukończona. Na szczęście, tym razem nie powinno być takich problemów, z czego można się tylko cieszyć, ponieważ jest to jeden z najciekawszych komiksów ubiegłej dekady i uznawany jest nawet za najlepszy kryminalny komiks w historii.

Pełna tajemnic wielopoziomowa fabuła, wyraziści bohaterowie, realia społeczne, a także mistrzowskie rysunki i dynamiczna kompozycja plansz. To wszystko dostaniesz w pierwszym tomie komiksu, którego głównym bohaterem jest tajemniczy agent Graves. Agent Graves kontaktuje się z kilkoma osobami w okrutny sposób skrzywdzonymi przez innych ludzi i daje im szansę na wyrównanie rachunków. Każdemu z nich wręcza aktówkę, w środku której, znajduje się niemożliwa do namierzenia broń.

Czy któraś z wytypowanych przez Gravesa osób pociągnie za spust by dokonać zemsty?


Nie da się ukryć, że to jest to mistrzowsko rozpisany kryminał, który z początku wydaje się być jedynie zbiorem prostych historii o zemście, ale szybko zaczyna pojawiać się tu drugie, a nawet trzecie dno i wątki, które na pozór nie mają ze sobą nic wspólnego, powoli zaczynają łączyć się w całość. Większość opiera się na prostym schemacie, kiedy do wybranych z dość charakterystycznego klucza osób (takich po przeżyciach, np. młodocianej przestępczyni, oskarżonego o pedofilię byłego uznanego kucharza czy skazanego za spowodowanie wypadku mężczyznę, który stracił wszystko i sprzedaje lody z auta) zgłasza się niejaki agent Graves i daje im neseser z bronią i 100 naboi. Te są niemożliwe do zidentyfikowania, a wszelkie przestępstwa popełnione za ich pomocą (w tym zabójstwa) będą lekceważone przez władze. W walizce znajdują się także dowody przeciwko osobom, które zrujnowały ich życie, ale tylko do nich należy decyzja, co zrobią z prezentem od tajemniczego agenta.  

Co jednak istotne, te mini opowieści świetnie sprawdzają się także w ramach osobnych historii, co wynika z umiejętności Azzarello (Wonder Woman, Joker, Strażnicy – Początek) rozpisywania postaci i osadzania ich w danych realiach, np. latynoskiej dzielnicy, w której każdy para się "gangsterką". Chodzi tu zarówno o zachowanie, język (tu pochwalić trzeba polskiego tłumacza za bardzo dobre wyczucie), jak i motywacje. Risso świetnie radzi sobie także z ilustracjami, a jego prosty i dość oszczędny w formie styl, w połączeniu z grą światłocieniem (szczególnie jeśli chodzi o twarze i świetnie wyrażane na nich emocje), świetnie dopełnia scenariusza. Pierwszy tom jest bardzo opasły, ale po jego ukończeniu miałam tylko ochotę na więcej, ale na szczęście na kontynuację nie będziemy musieli długo czekać. Zdecydowanie polecam.

Ocena: 9,5/10

 

Egmont



Avengers i X-Men: Axis

W naszym zestawieniu nie mogło oczywiście zabraknąć czegoś ze stajni Marvela, a że Egmont wydał właśnie kilka tytułów związanych z wydarzeniem Axis, to postanowiłam wybrać właśnie dwie pozycje z tego eventu. Avengers i X-Men: Axis to najważniejszy komiks i kulminacja wydarzeń określanych jako Axis. Czy sprostał on bardzo wysokim oczekiwaniom w stosunku do tak epickiego wydarzenia, po którym fani jak zwykle spodziewają się dużych zmian w superbohaterskim świecie?

Red Skull, nazistowski łotr dążący do zagłady mutantów, wykorzystuje telepatyczne moce Charlesa Xaviera, by zalać świat falą nienawiści. Avengers i X-Men jednoczą się, aby go powstrzymać, ale ceną zwycięstwa okazuje się odwrócenie charakterów. Dobrzy stają się źli. Wybuch wojny między X-Men a Avengers, którym brutalnie przewodzi nowy Kapitan Ameryka, wydaje się tylko kwestią czasu. Kto uratuje świat przed zagładą, gdy wszyscy bohaterowie zmienią się w złoczyńców?

Historię tę napisał Rick Remender, autor serii takich jak Uncanny Avengers, Uncanny X-Force, Punisher i Venom. Rysunki stworzyli: Adam Kubert (Avengers, Wolverine), Leinil Francis Yu (Tajna Inwazja), Jim Cheung (Nieskończoność) i Terry Dodson (Spider-Man i Czarna Kotka: Zło, które ludzie czynią).

Dopóki Avengers i X-Men: Axis czytamy jako mało angażującą, typową superbohaterską historyjkę, która stanowi motywację do walki herosów ze złoczyńcami (w tym przypadku w odwróconych rolach), to komiks czyta się całkiem przyjemnie. Za dużo tu jednak banałów, absurdów i nielogicznych rozwiązań, by Axis uchodziło za coś więcej, a po tego typu spektakularnych wydarzeniach oczekujemy zdecydowanie więcej. Tak mamy jedynie wrażenie, że twórcy postanowili upchnąć jak najwięcej postaci, z czego większość nie odgrywa tu żadnej znaczącej roli, a do tego całość jest bardzo wtórna i spłycona, pomimo potencjału tej historii. Ot, kolejny niewiele wnoszący crossover, o którym szybko zapomnimy. Gdyby tylko Rick Remender poświęcił kluczowym postaciom więcej czasu, pokazując ich motywację i powolne skażenie umysłu na skutek działań Red Skulla, a raczej Red Onslaughta, moglibyśmy otrzymać bardzo ciekawą lekturę. Nie pomaga także nierówno oprawa graficzna wynikająca z prac nad tym komiksem wielu różnych ilustratorów. Fani Avengers i X-Men mogą sięgnąć po ten komiks, ale reszta może sobie go spokojnie odpuścić.

Ocena: 6,5/10

 

Egmont



Axis: Carnage i Hobgoblin

Na koniec zostawiłam Axis: Carnage i Hobgoblin, czyli taki krótki tie-in dla eventu jakim jest Axis. Są to jednak dwie nietypowe opowieści, pokazujące co by się stało, gdyby Carnage i Hobgoblin postanowili przejść na dobrą stronę i walczyli ze zbrodnią na swój dość niekonwencjonalny. Oczywiście rozgrywające się tu wydarzenia są następstwem tego, co dzieje się w Avengers i X-Men: Axis i choć mają miejsce w dużej mierze równolegle, to jednak lepiej najpierw przeczytać wielki crossover, by zrozumieć cały kontekst tych opowieści.

Dwaj śmiertelni wrogowie Spider-Mana przechodzą na stronę dobra! Roderick Kingsley, pierwszy Hobgoblin, wkłada garnitur i wraca do Nowego Jorku, by rozkręcić nowy superbohaterski biznes. Jego działania uważnie obserwuje Phil Urich, który chce się pozbyć rywala raz na zawsze. Tymczasem seryjny morderca Carnage próbuje nauczyć się, jak być bohaterem. Na drodze staje mu jednak istota, która żywi się ludzkimi grzechami.

Autorami historii opowiedzianych w tym tomie są Rick Spears (Repo, The Auteur) i Kevin Shinick – współtwórca satyrycznych programów Mad i Robot Chicken. Za rysunki odpowiadają Germán Peralta (Moon Knight) i Javier Rodriguez (The Superior Spider-Man).

Muszę przyznać, że śledzenie jednych z największych wrogów Spider-mana walczących po stronie dobra dostarczyło mi naprawdę świetnej rozrywki i tak należy podchodzić do tego komiksu. W szczególności spodobała mi się pierwsza część poświęcona Carnage'owi, któreogo pojmowanie dobra i zła jest mocno zaburzone, co w dużej mierze wynika z trudnego dzieciństwa tego seryjnego mordercy wspomaganego przez symbiota. Prowadzi to do dość absurdalnych (choć i tragicznych) sytuacji i choć Cletus próbuje naśladować Spider-mana, to jednak wychodzi mu to bardzo nieporadnie (czasem wręcz tragicznie).  Phil Urich, czyli prawdziwy Hobgoblin, podchodzi do sprawy z biznesowego punktu widzenia i próbuje rozkręcić superbohaterski biznes. W obu przypadkach, autorzy mieli ciekawy pomysł i wspomagani są przez utalentowanych rysowników (przynajmniej w przypadku Carnage'a, gdzie za rysunki odpowiada German Perlata, ponieważ prace Javiera Rodrigueza w Hobgoblinie mniej przypadły mi do gustu). Axis: Carnage i Hobgoblin to kawał dobrej rozrywki i jeśli chcecie się trochę rozerwać, to polecam tę pozycję.

Ocena 8/10

 

Egmont


 

Podobne artykuły:

Komiksowe Love 1/2018 ( 2018-02-28 )
archiwum artykułów

2018-03-18

Podobał ci się ten tekst?

Średnia: 2

Komentarze:

Brak komentarzy

Zaloguj się aby dodać komentarz.

Zarejestruj się jeśli nie masz jeszcze konta.