Ubongo, czyli trenuj swoje szare komórki

egmont.pl/Ubongo

Kiedy kilka dni temu zapukał do mnie kurier z paczką, to byłam przekonana, że w środku znajdę nową porcję komiksów do recenzji, tymczasem …

… Egmont postanowił zrobić nam niespodziankę i w środku czekał recenzencki egzemplarz gry planszowej Ubongo, która miała swoją polską premierę 8 listopada.

Jeszcze o niej nie słyszeliście? To z pewnością za chwilę się to zmieni, bo mamy do czynienia z hitem, który sprzedał się już w ilości ponad 2.5 miliona egzemplarzy - zacny wynik, prawda?

Nie uprzedzajmy jednak faktów i sprawdźmy dokładnie z czym mamy do czynienia, szczególnie że kiedy już zagracie jedną partię, to będziecie chcieli więcej i nici z czytania naszej recenzji :)

Ubongo to bardzo ciekawa planszowa gra towarzyska, często nazywana “tetrisem na czas”, która zdobyła popularność za sprawą bardzo prostych zasad i szybkiej rozgrywki, dzięki czemu można zagrać niemal z każdym i w dowolnym czasie. Nie można jej jednak tak łatwo skategoryzować, bo zawiera również elementy zręcznościowe, trenuje spostrzegawczość, wyobraźnię przestrzenną i refleks, zapewniając przy tym mnóstwo świetnej zabawy i wysiłku dla szarych komórek - nie bez przyczyny została przecież nazwana Ubongo, co w języku suahili oznacza “mózg”.

Jej autorem jest Grzegorz Rejchtman (Polak z pochodzenia mieszkający obecnie w Monako ), który z zawodu jest informatykiem i ekonomistą, co pozwoliło mu stworzyć już wiele ciekawych gier dla całej rodziny. Zresztą to właśnie z jego najbliższymi związana jest historia gry, która powstała w odpowiedzi na nudne zdaniem autora puzzle, w których lubowała się jego ciocia - to zainspirowało go do wymyślenia czegoś o podobnej mechanice, czyli dopasowywaniu elementów o różnych kształtach, ale zdecydowanie bardziej dynamicznego i na dodatek wymagającego więcej myślenia. Był jeszcze jeden warunek - gra miała nadawać się niemal dla każdego, nie zajmować wiele czasu i mieć proste zasady.

I tak właśnie narodziło Ubongo, którego rozgrywka wygląda następująco: każdy gracz dostaje planszę i 12 elementów układanki o różnych kształtach, a następnie jeden z graczy rzuca kostką, wskazując kafelki do wykorzystania w danej rundzie i przekręca klepsydrę. Wtedy wszyscy gracze jednocześnie starają się jak najszybciej zasłonić puste pola na swoich planszach, układając na nich swoistego “tetrisa”. Każdy kto zdąży w przewidzianym czasie woła „Ubongo!“ i losuje z woreczka 1 klejnot, a dwóch najszybszych graczy otrzymuje dodatkowo po 1 klejnocie z toru rund - osoba z najcenniejszymi klejnotami po 9 rundach wygrywa.

Prawda, że proste? I powiem Wam nawet więcej, na papierze wszystko wygląda na bardziej skomplikowane niż jest w rzeczywistości, bo tak naprawdę każdy pojmie zasady w kilka chwil. Co więcej, twórca przewidział dwa poziomy trudności, żeby lepiej dopasować grę do możliwości, umiejętności czy wieku graczy oraz wiele kombinacji plansz, pozwalających na 400 niepowtarzalnych kombinacji, więc Ubongo wystarczy na wiele wspólnych wieczorów … pełnych radości i śmiechu!

Tak, to jest chyba najważniejsza informacja na temat tej gry - to świetna zabawa, która podoba się każdemu i już po kilku partiach wszyscy jesteśmy fanami Ubongo. Nie ukrywam jednak, że kiedy zapraszałam znajomych na partyjkę, to byłam pełna obaw, bo chociaż gra jest popularna, to na pierwszy rzut oka może wydawać się zbyt prosta i za mało atrakcyjna dla dorosłych, szczególnie takich na co dzień grających w dużo bardziej skomplikowane gry planszowe. Nic bardziej mylnego! To był strzał w dziesiątkę i wszyscy bawili się przy niej świetnie, układając swoje zadania i z uśmiechem na twarzy wykrzykując Ubongo, czekając przy tym na zmartwiony wzrok i marudzenie pozostałych :) Baaa, po kilku partiach każdy z nas miał już swój sposób na wymowę tego hasła, który był jego znakiem rozpoznawczym - gwarantuję Wam, salwy śmiechu murowane!

Kilka miłych słów należy się również za ładne wydanie gry, które przyciąga wzrok i zachęca do rozpakowania pudełka. Wszystkie elementy zostały starannie wykonane, a materiały wydają się dobrej jakości, więc Ubongo powinno nam służyć bardzo długo - gwarantując miłe chwile, kiedy tylko przyjdzie na nie ochota. Jest to również bardzo istotne w kontekście ceny gry, którą obecnie można kupić w sklepie Egmontu za jakieś 82 PLN, podczas gdy wiele gier planszowych ląduje na rynku w dużo wyższej cenie, a do ich wydań można mieć naprawdę wiele uwag.

Podsumowując, nie spodziewałam się, że tak prosta gra może zapewnić tyle frajdy i miłych chwil w gronie znajomych i rodziny - na dodatek niezależnie od wieku, bo Ubongo można nauczyć nawet dzieci. Nie pozostało mi więc nic innego jak tylko serdecznie polecić grę każdemu, kto lubi gry planszowe i trenowanie szarych komórek. Tym bardziej, że powoli zbliżamy się do Gwiazdki, a gra wydaje się idealnym prezentem, a następnie umilaczem czasu przy świątecznym stole.

 

 

Autor: Karolina Majchrzak

archiwum artykułów

2017-11-14

Podobał ci się ten tekst?

Średnia: 1

Komentarze:

Brak komentarzy

Zaloguj się aby dodać komentarz.

Zarejestruj się jeśli nie masz jeszcze konta.