Twoja smutna history

  1. WolfGirl 29-06-2009 13:25

    Żeby was zachęcić opowiem wam jedną. Wydawali się bardzo szczęśliwi(ci o których opowiadam) wydawało sięże nic nie może zniszczyć ich szczęścia. Ale pewnego dnia ona chciała się dowiedzieć czy on naprawdę ją kocha, więc poszła do niego... Pytała: lubisz mnie? Jego odp. Nie... Ona: Myślisz że jestem ładna? On: Nie... Ona: Jestem w twoim sercu? On: Nie... Ona: Gdybym odeszła tęskniłbyś? On: Nie... Chciał powiedzieć coś jeszcze ale ona wybiegła z płaczem z jego domu... Oczy miała tak zapłakane że nie zauważyła nadjeżdżającej ciężarówki. Umarła na miejscu. Nikt nie przewidział że zakończy swoje życie w taki sposób. 2 dni później odbył się jej ppogrzeb. Po pogrzebie wszyscy sie rozeszli, został tylko on. Uklęknoł i zaczął mówić szeptem. Nie lubię cię, tylko kocham. Nie uważam że jesteś ładna, tylko piękna. Nie jesteś w moim sercu, jesteśmoim sercem. Gdybyś odeszła nie tęsknimbył tylko umarł bo nie można przecież żyć bz serca. Wyją kartkęcoś na niej napisał i schował ją do kieszeni. Jego rodzice czekali aż wrói ale wkrótce jego matkaa po niego poszła zobaczyłaa że ma prawie nie wyczówalny puls i wezwała karetkę. Umarł. A ona dopiero w domu przeczytała kartkę, na której było napisane: Była moim sercem a nie można przecież żyć bez serca. KONIEC

  2. WolfGirl 09-07-2009 14:15

    Piszcie!

  3. Ippen Shinde Miru? 13-07-2009 20:04

    Piekło łączy miłość [!?]
    Sylwia miała problemy z nauką, więc Tomek postanowił jej pomóc, by w przyszłym roku podeszła do matury.
    Tomek: Sylwia!! Mówię do Ciebie, czemu mnie nie słuchasz?!
    Sylwia: Słucham Cię! Przepraszam, zamyśliłam się!
    Tomek: Nic nie szkodzi! Załuważyłem, że niezbyt dobrze radzisz sobie z historią.
    Sylwia: Tak wiem o tym! Po prostu w domu nie mam warunków, by się uczyć.
    Tomek: Pamiętaj, że gdybyś chciała się wygadać to zawsze możesz na mnie liczyć...
    Sylwia: Dziękuje za wsparcie.
    Tomek: Może dzisiaj do Ciebie wpadnę po szkole i razem się pouczymy?! Co ty na to?!
    Sylwia: Możesz przyjść i możemy się razem pouczyć!
    Tomek: Będę o 15.00... przyniosę ciastka:P!
    Sylwia: Będę czekała...
    Ok. 15 Tomek przyszedł do Sylwii i razem w jej pokoju zaczęli się uczyć... Sylwia co chcilę patrzyła przez okno...
    Tomek: Co Ty tak ciąge patrzysz przez to okno?
    Sylwia: Patrzę czy nie idzie mój ojciec!!
    Tomek: A jak idzie to co?!
    Sylwia: A mogę Ci się wygadać?!
    Tomek: Oczywiście, słucham!
    Sylwia: Mój ojciec po śmiercu mamy zaczął pić i nie wie co robi! Bije mnie, krzyczy i awanturuje o wszytsko!
    Tomek: Nie możesz tak żyć... musisz mu się w końcu sprzeciwić...
    Sylwia: Nie wiem jak, on jest za silny...
    Tomek: Najlepiej tak jak ja sprzeciwiłem się swojemu ojcu!!
    Sylwia: Jak to?! Nie rozumiem!!
    Tomek: Więc słuchaj! U mnie w domu istanieje podobna sytułacja jak i u Ciebie! Mój ojczym po śmierci mej matki zaczął pić... więc przygarneła mnie babcia, lecz ona umarła i musiałem wrócić do ojczyma. A wtedy było jeszcze gorzej... pił, bił mnie, sprowadzał podejrzanych typów do domu, a nawet kazał mi nieraz spać na podwórku!! Sprzeciwiłem mu się i powiedziałem, że ja tak dłużej nie wytrzymam!! Wyprowadziłem się do kolegi... lecz ojciec mnie znalał... gdy wracałem z nim do domu był pijany, zaczął mnie szarpać, krzyczeć i nie załuważając jadącego samochodu popchnął mnie, a ja jego i niechcący potrącił go, a on tego nie przeżył... teraz mieszkam sam, w domu po babci!
    Sylwia: Nie wiedziałam, że miałeś taki sam horror w domu! Przepraszam!
    Tomek: Nic nie szkodzi... Zamieszkaj ze mną!
    Sylwia: Bardzo bym chciała, ale muszę pilnować ojca! jaki jest taki jest, ale go kocham!
    Tomek: Ale pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć i... Kocham Cię!
    Nagle wchodzi ojciec i zaczyna szarpać dziewczynę... Tomek stanął w jej obrobie, a ojciec powiedział:
    Ojciec: Co Ty robisz smarkaczu!? Wypier***** z tąd!
    Tomek: Jak ja wyjdę ona razem ze mną!!
    Sylwia: Ale ja nie mogę go zostawić!
    Tomek: Możesz go zostawić... zrozumie co stracił!!
    Sylwia: OK... ucieknijmy!
    Sylwia zamieszkała z Tomkiem... Kilka dni później ojciec przyszedł pod jej szkołę, by ją przeprosić...
    Ojciec: Córeczko! Ja Cię przepraszam! Poszedłem się zapisać do AA! To mi pomorze! Napewno!
    Sylwia: Ja Ci nie wierzę! Ty nigdy niczego nie zrobisz, żeby było dobrze!
    Ojciec: Wróć do domu!
    Sylwia: Nie wrócę do domu... nie chcę znów mieć piekła... Przepraszam!!
    Ojciec: Dlaczego?!
    Sylwia: Tato, zawdzięczam Tomkowi bardzo dużo i kocham go...
    Ojciec: A będziesz mnie odwiedzać?!
    Sylwia: Oczywiście... A Ty nas?!
    Ojciec: Tak córeczko...
    Kilka miesięcy później Tomek poprosił Sylwię o rękę... odbył się ślub i wesele... ojciec przestał pić i zamieszkał blisko nich... został szczęśliwym dziadkiem...

  4. Ippen Shinde Miru? 13-07-2009 20:05

    Koniec roku 2006, 30. grudzień – dobry czas na podsumowanie wszystkiego, co się w nim wydarzyło. A trochę tego było…

    Rozpoczęłam go na Sylwku, w klubie, razem z kumpelami. Nie było najgorzej, ale zawsze mogłoby być lepiej.
    O 24:00 życzenia, szampan, sztuczne ognie… Ale też i brak kogoś, kto zajmowałby honorowe miejsce w moim serduchu, brak prawdziwej miłości i nadzieja na… zmianę tego stanu.
    Później było zaproszenie od kumpla na 100-dniówkę. Odmówiłam. Sama nie wiem tak naprawdę czemu, może lepiej byłoby gdybym tam poszła…

    28. stycznia - to bardzo ważna dla mnie data.
    Wybrałam się, jak co sobotę na dyskotekę z kumpelami. Świetna impreza, bawiłam się jak nigdy. Właśnie wtedy poznałam Ciebie.
    Stałeś z kumplami, patrzyłeś się, uśmiechałeś. Podeszłam do Ciebie. Pogadaliśmy sobie, później wymieniliśmy się numerami telefonów, słodkie buzi na pożegnanie, bo disco się skończyło.
    Od tego dnia, z godziny na godzinę moje życie nieustannie się zmieniało. Następnego dnia, po tej dyskotece, odezwałeś się. Cieszyłam się, bo mi się spodobałeś. Od tej pory, zaczęliśmy się spotykać. Z czasem coraz częściej, mimo dzielących nas kilometrów. To były cudowne spotkania.
    Były też gorsze chwile – rozstanie rodziców, choroba mojej mamy, depresja…
    Nie spotykaliśmy się dwa tygodnie, nie mogłam. Mama mnie potrzebowała, musiałam być przy niej. Ty wspierałeś mnie jak nikt. Gdyby nie Ty, nie wiem czy bym sobie poradziła. Żyłam od weekendu do weekendu, od piątku do piątku. Czasem tylko spotykaliśmy się w tygodniu. Ty – szkoła, matura. Ja – pierwsza klasa LO.

    Zakochałam się, nie wiedziałam, że można aż tak. Moje uczucie do Ciebie było tak mocne, że przetrwałoby wiele. Ty mnie też kochałeś, wierzyłam w to, widziałam to w Twoich oczach. Twoich ślicznych oczach, w których tonęłam za każdym razem, kiedy w nie spojrzałam. Wystarczało to, że objąłeś mnie swoimi mocnymi ramionami, w których często chciałam się chować i już znikały wszystkie troski i problemy. Dzięki Tobie… Kochałam zapach Twoich perfum i wszystko, co się z Tobą wiązało.

    3. maj – pierwsza poważna kłótnia.
    Poszło o to, że byłam sama na dyskotece, z kumpelami…
    Wypłakiwałam się tego wieczora w Twoją białą koszulkę, ale połączyły się nasze usta w gorącym pocałunku i wszystko mi wybaczyłeś. Znów było cudownie.
    Później Twoja matura. Tak bardzo wierzyłam, starałam podtrzymać Cię na duchu i udało się. W maju był nasz pierwszy raz, u Ciebie w sypialni… Pamiętasz jeszcze??? Z każdym następnym razem było mi z Tobą coraz lepiej…

    W szkole, starałam się, ale nie było najlepiej. Ty mnie wspierałeś, motywowałeś do nauki. Kolejna Twoja zasługa. Skończyłam tę klasę, ale jednak postanowiłam zmienić szkołę.

    Wakacje.
    Na trzy tygodnie wyjechałam do taty i brata do Hiszpanii. To były najdłuższe 3 tygodnie w moim życiu. Jednak udało się nam przetrwać tę rozłąkę. Później znów było cudownie. Pamiętasz jak chodziliśmy na długie romantyczne spacery nad wodą? Długie noce, rozmowy, wspólne oglądanie filmów... Poznałeś moją rodzinę, wszyscy byli Tobą zachwyceni, ja się z tego bardzo cieszyłam.
    Tak minęły nam wakacje. Zaczęłam 2. klasę w LP. Znów mnie motywowałeś do nauki, a ja… starałam się dla Ciebie.

    13. – pechowy dzień.
    13. października powiedziałeś mi, że lepiej będzie jak zerwiemy, że chcesz wyjechać i nie chcesz mnie później bardziej zranić. Płakałeś wtedy razem ze mną… Powiedziałeś, że kochasz, ale nie chcesz mnie tu zostawiać, nie chcesz związku na taką odległość :(
    Ta rozmowa była długa i męcząca, ale znowu postanowiliśmy, że zostaniemy ze sobą. Łzy i uśmiech jednej nocy – dla Ciebie. Cieszyłam się, że to wszystko już się ułożyło, bo nie wyobrażałam sobie życia bez Ciebie. Znów byłeś dla mnie całym światem, znów słyszałam „Kocham Cię”, znów całowałeś, przytulałeś, dotykałeś, po prostu kochałeś.

    28. październik – mój półmetek.
    Moja sukienka tak bardzo Ci się podobała, mój makijaż i fryzura także. Mówiłeś "Kotku, kocham te loczki". Poznałeś wtedy moich znajomyc

  5. Ippen Shinde Miru? 13-07-2009 20:06

    h, oni także byli Tobą zachwyceni, szczególnie kumpele. Bawiliśmy się tak dobrze, cudnie mi się z Tobą tańczyło. Ale pod koniec, jakby coś się zmieniło, odwiozłeś mnie do domu i nie wszedłeś, wykręciłeś się godziną. To był dla mnie zły znak. Następnego dnia, Twój kumpel miał urodziny, nie spotkaliśmy się. Jednak zapewniałeś „Kwiatuszku, wiesz, że jesteś dla mnie najważniejsza…”. Właśnie, „kwiatuszku” tak najczęściej do mnie mówiłeś. Ty byłeś moim „misiem”, „tygryskiem”, byłeś moim mężczyzną…
    Tydzień minął, zbliżał się piątek, napisałeś, że zepsuł Ci się samochód. W ten weekend nie spotkaliśmy się. Płakałam, czułam, że coś się wypala, ale Ty pisałeś „Kocham Cię, wybacz, to nie moja wina”.
    Na tygodniu też się nie spotkaliśmy, bo oddałeś samochód do naprawy, odebrałeś w czwartek, spotkaliśmy się więc w piątek. Było jakoś dziwnie, oglądaliśmy film, przytuliłeś mnie, ale jakoś inaczej. Nie pocałowałeś mnie już, byłeś przeziębiony, mówiłeś, że to dlatego, bo nie chcesz mnie zarazić. Wierzyłam, ale w głębi duszy czułam, że coś jest nie tak. Pojechałeś do domu, płakałam, bałam się…

    11.październik 2006 – najgorsza data w moim życiu…
    Zerwałeś. Tłumaczyłeś się wyjazdem, ale dla mnie świat się zawalił, nie było Ciebie, nie chciałam, nie mogłam sobie tego wyobrazić… Płakałam cały dzień. Serce bolało tak bardzo... :(
    10 miesięcy razem, a Ty zerwałeś! ;(
    Spotkaliśmy się dzień później. Przytuliłeś, przeprosiłeś, ale powiedziałeś, że tak będzie dla mnie lepiej, że nie chcesz mnie bardziej ranić. Płakałam. Później wspominaliśmy, śmialiśmy się, a kiedy znów pojechałeś, ja ponownie płakałam, jak nigdy wcześniej…
    Spałam wtedy może godzinę, dwie… Od tego czasu mój świat stracił wszystkie kolory, życie nie ma już sensu, mimo tego, że mam dopiero 17 lat… Ja już nie cieszę się z weekendów.
    Nie cieszę się z niczego, bo nic już nie ma sensu, nie ma Ciebie. Czasem mam takie dni, że nie chce nawet podnosić się z łóżka, no bo po co?
    Kiedyś leżałeś przy mnie na tym łóżku… Pamiętasz jak zasypialiśmy i budziliśmy się obok siebie? :( A tak nagle, to się skończyło. Boję się zostawać sama, bo mam 1000 głupich myśli na sekundę. Dobrze, że mam przyjaciół, którzy mnie wspierają, chociaż czasem nawet to nie pomaga. 50 dni bez Ciebie, z dnia na dzień coraz bardziej boli, jest coraz gorzej.
    Ciągle utrzymujemy kontakt. SMS-ujemy codziennie, tylko nie ma już „kotku”, „kwiatuszku”, „księżniczko”, nie ma już „Kocham Cię”, bo nie ma już NAS.
    Teraz jestem JA i TY, chociaż wolałabym żeby mnie tu nie było… :(

    Jutro Sylwester, a ja zostaję w domu, bo nie mam sił wychodzić. Nie chcę, nie widzę w tym wszystkim sensu :(
    BO BEZ CIEBIE JUŻ NIC NIE MA SENSU!!! :(
    Ciągle jednak mam nadzieję, głupia jestem, wiem… Przecież nie wrócisz do mnie, a może jednak? Teraz tylko ta nadzieja trzyma mnie przy życiu…

    Kocham Cię M. :*:*:*

    Proszę, wróć do mnie… Ciągle na Ciebie czekam :(

  6. Ippen Shinde Miru? 13-07-2009 20:28

    cudowna ta twoja historia...
    Na you tube są bardzo wzruszające- smutne historie, ale nie chce mi się pisac...
    Potem może wyślę link ;)

  7. Ippen Shinde Miru? 13-07-2009 20:37

    http://www.youtube.com/watch?v=99JDLD0xmzA
    płakałam gdy to czytałam :(

  8. usunięty 06-09-2009 10:14

    Pewnego razu chłopak i jego dziewczyna jechali na motorze około 200 km na godzinę.
    Dziewczyna: Zwolnij, boje się.
    Chłopak: Nie bój się jest fajna zabawa...
    Dziewczyna: Proszę zrobię wszystko jak zwolnisz.
    Chłopak: Dobrze, przytul mnie bardzo mocno.
    Dziewczyna: Okey, ale zwolnij (Dziewczyna go przytuliła)
    Chłopak: Czy mogłabyś ściągnąć mój kask bo mi przeszkadza i
    założyć na siebie
    Dziewczyna: Dobrze (Dziewczyna zdjęła kask z jego głowy i włożyła na siebie)
    Chłopak: A teraz mnie pocałuj i powiedz że mnie kochasz.
    Dziewczyna: Kocham Cię. (Dziewczyna pocałowała go)

    Następnego dnia w gazecie: W wczorajszym wypadku dwuosobowym który się wydarzył w mieście zginęła jedna osoba, okazało się że kierowca motoru, w połowie drogi dowiedział się ze jego hamulce nie działają, a więc dał
    swojej dziewczynie kask i kazał jej powiedzieć że go kocha i poczuć ostatni pocałunek po czym oddał swoje życie dla niej.

    straszna ale świetna historia

  9. usunięty 07-10-2009 20:28

    To ja wam teraz dopiero opowiem prwadziwą historię
    Magda była śliczną szczupłą,dłudo włosą brunetką.Była dyskoteka.Przy drzwiach stali wysocy,wysportowani chłopcy(16-19 lat)Dziewczyna w krótkiej mini,bluzce z dekoldem i
    wysokich obcasach chciała wejść,ale jeden z chłopaków powiedział:
    -Hej laleczko!Może z nami zostaniesz z nami będzie ci fajnie...-
    -Nie.Przyszłam potańczyć.-
    -Dlaczego nie?-
    -Bo nie.-
    -A jak bardzo ładnie poprosimy?-
    -Jak ładnie poprosicie to może...-
    -Prosimy!-
    -No dobra... Po czym chłopak stojący naj bliżej chwycił ją za pupę:
    -EJ!Co ty robisz gościu?-
    -Aco przeszkadza ci to?-
    -TAK!Póść mnie!-
    -Szkoda masz taką fajną dupeczkę...-
    -Przestań! I wyrwała się wchodząc na salę.
    Na stępnego dnia po imprezie obudziła się w samej bieliźnie obok jakiegoś chłopaka
    też w samej bieliźnie!
    Potem gdzieś tak po ósmej wyszła i wszyscy chłopcy zaczeli do niej wołać:
    Hej laska!Mi też swoją dupeczkę wsadzisz pomiędzy nogi??
    Ona przerażona nie wiedziała co ma powiedzieć...
    Nagle jeden z chłopaków podszedł do niej i spytał jak będzie się nazywać nasze dziecko??
    Ona już całkowicie przerażona pobiegła w japonkach najszybciej jak mogła w kierunku sklepu.Niestety przewróciła się i wpadła pod samochód.

Forum grupy "Smutne historie miłosne" (17)

Ty w grupie "Smutne historie miłosne"

Szukasz grupy?

Wpisz w poniższe okienko nazwę grupy którą chcesz znaleźć

szukaj grupy