WYPOWIEDZENIE UMOWYCyfrowy Polsat S.A. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Łubinowa 4a, 03-878 Warszawa, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem 0000010078, dla której akta rejestrowe prowadzi Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy w Warszawie, XIII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego, o kapitale zakładowym 25 581 840,64 zł w całości wpłaconym, NIP 7961810732, działając w oparciu o Regulamin świadczenia nieodpłatnych usług internetowych przez Cyfrowy Polsat oraz w oparciu o art. 3651 Kodeksu cywilnego, niniejszym wypowiada umowę zawartą w oparciu o wyżej wymieniony Regulamin. Przyczyną wypowiedzenia jest kończenie działalności przez Cyfrowy Polsat S.A. w zakresie objętym Regulaminem (prowadzenie Serwisu pod adresem www.poszkole.pl). Rozwiązanie umowy nastąpi w dniu 31 marca 2018 roku, to jest z upływem dwumiesięcznego okresu wypowiedzenia. W okresie wypowiedzenia usługi objęte Regulaminem, świadczone będą na zasadach wskazanych w Regulaminie. Zachęcamy aby w okresie wypowiedzenia pobrać z Serwisu potrzebne Użytkownikom materiały, gdyż po dniu 31 marca 2018 roku żadne materiały nie będą dostępne w Serwisie www.poszkole.pl.

A Way Out - recenzja

EA

EA stało się w ostatnim roku czarnym charakterem branży gier wideo.

A wszystko za sprawą praktyk tego wydawcy w zakresie uciążliwych mikrotransakcji upychanych do takich produkcji, jak Star Wars Battlefront 2 czy Need For Speed Payday.

Jeśli dołożymy do tego kasowanie gier, które nie miały zbyt dużego potencjału na wyciąganie dodatkowych pieniędzy od graczy czy też obniżenie lotów przez uznane serie (np. Mass Effect), to "Elektroników" dość łatwo ustawić można w pozycji chłopca do bicia.

Z drugiej jednak strony trudno nie docenić takich inicjatyw, jak EA Originals, które wspiera małe utalentowane studia niezależne, wydając ich gry i jednocześnie dając im pełną swobodę twórczą.

a_way_out_20180320153418

W ramach tego programu otrzymaliśmy m.in. urocze Unravel, w ubiegłym miesiącu na rynku wylądowała oryginalna platformówka Fe, a już jutro zadebiutuje A Way Out, które miałem okazję ograć, więc mogę podzielić się swoją opinią na temat gry od studia Hazelight, za którym stoi Josef Fares (twórca Brothers: A Tale of Two Sons, który nie boi się wyrażać własnej opinii i widać u niego mnóstwo pasji do tego, co robi). Jest to dość nietypowy tytuł, ponieważ zaprojektowano go z myślą o rozgrywce jedynie w kooperacji i nie możemy zagrać w tę grę samotnie - zmuszeni jesteśmy do kanapowej współpracy z kumplem (lub kumpelą, nie chcemy przecież nikogo dyskryminować) lub też zaproszenia znajomego do rozgrywki przez sieć. Tutaj czeka na nas kolejna niespodzianka i do tego naprawdę miła, ponieważ gra pozwala nam na zaproszenie dowolnego z naszych znajomych z sieci, niezależnie od tego, czy zakupili grę, czy też nie. Chyba mało kto spodziewał się takiego rozwiązania ze strony EA, ale Fares podkreśla, że firma wspierała wszystkie jego pomysły i nie ingerowała w tworzenie A Way Out. Co więcej, producent zarzeka się, że cały dochód z tego tytułu powędruje do twórców, a nie wydawcy.

a_way_out_20180319123311

No dobra, po tym nieco przydługim wstępie warto jednak zająć się samą grą, a zdecydowanie jest czym, ponieważ A Way Out oferuje naprawdę unikalne doświadczenia. Wbrew pozorom ze świecą szukać kooperacyjnych gier fabularnych, a nie ma chyba takiego drugiego tytułu, w którym bez ścisłej współpracy nie jesteśmy w stanie posunąć się naprzód. Zacznijmy jednak od warstwy fabularnej, która odgrywa tu kluczową rolę.

A Way Out to produkcja rozgrywająca się w latach 70. ubiegłego wieku, w której wcielamy się w rolę dwójki skazańców - porywczego, brutalnego i niezbyt bystrego Leo oraz spokojniejszego i ułożonego Vincenta. Obie postaci zostały naprawdę dobrze rozpisane, dzięki czemu udało się tchnąć w nie sporo życia i praktycznie przez całą rozgrywkę odnosiłem wrażenie, że kieruję losem człowieka z krwi i kości. Jest to m.in. zasługa naturalnych dialogów i chemii między głównymi postaciami, które zestawione zostały ze sobą na zasadzie kontrastu (nie tylko pod względem charakteru, ale i wyglądu), co oczywiście prowadzi do pewnych spięć i otrzymujemy typowy scenariusz buddy movie, gdzie panowie początkowo za sobą nie przepadają, ale wspólny cel rodzi męską przyjaźń (dość szorstką) i prowadzi do ekscytującej przygody (od ucieczki z więzienia, aż po dalsze perypetie z zemstą w tle, która stanowi paliwo dla działań naszych bohaterów) rodem z sensacyjnego filmu akcji, gdzie nie brakuje tragicznych, ale i komediowych elementów, które rozluźniają atmosferę.

a_way_out_20180319123539

Nie jest to wybitnie oryginalny scenariusz, ponieważ widać tu duże inspiracje takimi produkcjami, jak Skazani na Shawshank, Ścigany czy Prison Break, a miejscami klisza goni kliszę (choć czasami jest to celowe puszczanie oka w stronę gracza), niemniej jednak jak czerpać pomysły, to od najlepszych i ich realizacja stoi tu na wysokim poziomie. Najważniejsze z perspektywy graczy jest jednak to, że wydarzenia przedstawione na ekranie ogląda się z zainteresowaniem, kibicując bohaterom do samego końca. Szkoda tylko, że miejscami twórcom brakło dbałości o drobne szczegóły, które potrafią nieco psuć immersję. Chodzi mi o nieracjonalne zachowania Leo i Vincenta, którzy zostawiają za sobą broń, która niewątpliwie jest im potrzebna (a raz nasz protagonista zostawia pistolet na blacie i odchodzi z tego miejsca, by w kolejnej scenie mieć go ze sobą). Tak czy inaczej, mimo drobnych potknięć i dość przewidywalnego scenariusza, trzeba przyznać, że warstwa fabularna to mocna strona tej produkcji, a sama końcówka jest kapitalnie poprowadzona. 

a_way_out_20180320223400

No dobra, wiemy już o czym jest A Way Out, ale jak się w to gra? Pod tym względem produkcja Hazelight jest naprawdę dość unikalna. Co prawda, na pierwszy rzut oka jest to typowa gra akcji TPP, tyle tylko, że rozgrywana na podzielonym ekranie (niezależnie od tego, czy gramy lokalnie, czy też przez sieć, przez co zawsze mam podgląd na to, co robi nasz partner), z tą zasadniczą różnicą, że cała rozgrywka zaprojektowana jest z myślą o kooperacji. I nie mówię tu o współpracy w stylu Gears of War czy nawet Army of Two, gdzie ta zasadniczo ograniczała się do wspólnego rozprawiania się z przeciwnikami, bo tu przez większość czasu każdy z graczy jest tzw. wolnym strzelcem i robi co mu się żywnie podoba. Co więcej, bez pomagania sobie nawzajem nie zajdziemy zbyt daleko, a w sumie to nigdzie nie zajdziemy. Za przykład niech posłuży fragment, w którym jeden z bohaterów wydłubuje dziurę w ścianie celi, a drugi stoi na czatach i wypatruje wartowników lub też scena, w której Leo i Vincent zapierają się plecami i próbują wspiąć się po szybie wentylacyjnym, a gracze w tym celu muszą zsynchronizować swoje działania, wciskając przycisk w odpowiednim momencie na wyświetlanym wahadle. Tego typu pomysłów jest tu mnóstwo i co warto odnotować, wiele z nich jest naprawdę ciekawie zrealizowana (niektóre powodować będą też frustrację na drugiego gracza, który np. nie chce wiosłować w dobrym kierunku).

a_way_out_20180320114625

Nie tylko to przekłada się jednak na nietypowy charakter rozgrywki w A Way Out, ponieważ przeważnie gry konstruowane są w ten sposób, że w pierwszej kolejności powstają pewne mechanizmy stanowiące trzon gry i określające jej gatunek, a następnie tworzona jest cała otoczka fabularna. Tutaj zaś sytuacja była zupełnie odwrotna i najpierw powstała cała historia, a następnie pod konkretne sceny deweloperzy tworzyli specjalnie skrojony gameplay, dzięki czemu otrzymaliśmy tytuł wychodzący poza typowe ramy gatunkowe, z niezwykle zróżnicowaną rozgrywką. Praktycznie każdy kolejny rozdział przynosi coś nowego i wiele świetnych rozwiązań pojawia się w grze dosłownie na chwilę, a twórcy nigdy już do nich nie wracają (np. scena walki w ujęciu 2D niczym z filmu Oldboy), przez co częściej towarzyszy nam uczucie niedosytu niż przesytu ciągle powtarzającą się mechaniką rozgrywki. Tym samym ze skradania przechodzimy do walki wręcz, by następnie wziąć udział w pościgu policyjnym i ucieczce ze szpitala (rewelacyjnie zaprojektowana i wyreżyserowana scena, w której każdy z graczy dostaje do dyspozycji cały ekran, by w pewnym momencie płynnie oddać kontrolę drugiej osobie i tak przez kilka sekwencji), by w końcu chwycić za broń i sobie postrzelać. Oczywiście można uznać to także za słabość A Way Out i powiedzieć, że grze brak wyraźnego charakteru oraz trzonu w zakresie mechanik, który udźwignąłby całą grę, ale mam wrażenie, że w przypadku tak filmowej przygody rozwiązanie obrane przez Hazelight spisało się świetnie.

a_way_out_20180320115204

Pochwalić trzeba także udaną próbę urzeczywistnienia świata gry poprzez wprowadzenie wolniejszych fragmentów, gdzie następuje pewne rozluźnienie (dobrze wpływa to także na tempo), a my możemy pobawić się licznymi dodatkowymi atrakcjami przygotowanymi przez producenta. Znajdziemy tu naprawdę sporo dość prostych, ale przyjemnych pobocznych aktywności, jak np. gra w baseball, popularna gra logiczna Connect czy możliwość balansowania na wózku inwalidzkim - wiele z nich ma rywalizacyjny charakter, co nadaje im dodatkowego smaczku.

Poza tym, A Way Out warto przejść przynajmniej dwa razy i to z dwóch powodów. Po pierwsze, rozgrywka mocno różni się w zależności od wybranego bohatera, ponieważ panowie w tym samym czasie mogą wykonywać zupełnie inne czynności (np. jeden prowadzi auto, drugi prowadzi ostrzał). Do tego wielokrotnie w czasie gry trzeba podjąć kluczową decyzję dotyczącą misji, a plany porywczego Leo i spokojnego Vincenta mocno się różnią, co prowadzi do zgoła odmiennych sposobów jej realizacji.

a_way_out_20180320121943

No dobra, jak na razie głównie chwalę produkcję Hazelight, ale jeśli spojrzeliście już na ocenę końcową, to wiecie, że gra nie jest idealna - mam jednak tylko  dwa zastrzeżenia do A Way Out. Pierwsze dotyczy zbyt niskiego poziomu trudności, wiem, że producent stawia przede wszystkim na filmową widowiskowość, ale miejscami gra jest typowym "samograjem", który nie stanowi żadnego większego wyzwania (kiedy na ekranie wyświetla się np. komenda "paruj", to mamy naprawdę dużo czasu na jej wciśnięcie i nawet wduszenie złego przycisku nie psuje nam akcji, jeśli zaraz po tym trafimy we ten właściwy), a gęsto usiane checkpointy sprawiają, że nie odczuwamy żadnych konsekwencji porażek.

a_way_out_20180320213602

Druga sprawa dotyczy kwestii technicznych, ponieważ tytuł nie błyszczy, jeśli chodzi o oprawę graficzną. Ogrywałem go na PS4 Pro i zbyt dużo jest to tekstur w naprawdę niskiej rozdzielczości, cienie to zwykłe tekstury nanoszone na obiekty, a animacje pozostawiają sporo do życzenia. Fares co prawda chwali się, że zaimplementowano tu ponad 20 tysięcy animacji, czyli więcej niż w wielu tytułach AAA, ale przyznam szczerze, że nie przekłada się to na jakość, ponieważ postaci poruszają się dość drętwo, ich ruchom często brakuje kilku klatek, a niewiele dzieje się też na twarzach. Zdaję sobie sprawę z faktu, że jest to gra indie, a w momencie rozpoczęcia nad nią prac Hazelight liczyło tylko 10 osób (później studio rozrosło się do 40 pracowników), ale zeszłoroczny Hellblade pokazał, że nawet mniejsze produkcje mogą oferować jakość wykonania tytułów AAA. Mimo tych mankamentów, kilka miejscówek robi naprawdę świetnie wrażenie, szczególnie pod względem designu i liczby szczegółów (np. osiedle campingowe czy obóz w lesie), choć trzeba pamiętać, że są to raczej małe liniowe lokacje. Uwag nie mam co do kwestii udźwiękowienia, które może nie robi jakiegoś większego wrażenia (zabrakło choćby bardziej wyrazistej muzyki z tej epoki), ale wypada solidnie.

a_way_out_20180320223528

Podsumowując, A Way Out nie jest może żadną przełomową produkcją, jednak nie sposób odmówić jej oryginalności i co najważniejsze, świetnie zaprojektowanej kooperacji dla dwóch graczy. Jeśli więc lubicie fabularne gry i macie z kim zagrać (niski poziom trudności sprawia, że łatwo zainteresować tym tytułem nawet osoby, które grają od święta, np. drugą połówkę), to zdecydowanie warto sięgnąć po A Way Out, tym bardziej, że cena jest uczciwa (połowa standardowej kwoty) jak za ok. 7 godzin zabawy dla dwóch osób z opcją drugiego przejścia. Ja bawiłem się świetnie i chętnie zobaczyłbym więcej tego typu produkcji.

Nasza ocena: 8,5/10

+ świetnie zrealizowana kooperacja
+ wciągająca fabuła i świetną końcówką
+ wyraziści bohaterowie
+ różnorodność rozgrywki
+ mnóstwo świetnych pomysłów
+ cena
 
- zbyt prosta
- przeciętne strzelanie
- oprawa graficzna nieco zawodzi

 

Grę do recenzji dostarczyła firma:

xll2xvco_400x400

Autor recenzji: Daniel Górecki

archiwum newsów

2018-03-26

Podobał ci się ten tekst?

Średnia: 0

Komentarze:

Brak komentarzy

Zaloguj się aby dodać komentarz.

Zarejestruj się jeśli nie masz jeszcze konta.