Bohemian Killing – recenzja

steamstatic.com

Bohemian Killing … to brzmi prawie jak moje ukochane Bohemian Rapsody … biorę!

I w taki właśnie sposób w moje ręce trafiła nowa gra i chociaż oczywiście troszkę przesadzam, to szybko zaczęłam żałować swojej spontanicznej decyzji, ale dojdziemy do tego w swoim czasie.

Zacznijmy od tego, że za grę odpowiada polskie studio The Moonwalls, tak naprawdę jednoosobowe, bo tworzy je głównie Marcin Makaj – przyszły prawnik i wielki fan gier wideo.

Nie da się więc ukryć, że mamy do czynienia z produkcją niezależną, a nawet bardzo niezależną, która nie jest w stanie w żaden sposób konkurować z dużymi tytułami lub nawet większością tzw. indyków, bo tak ograniczone zasoby ludzkie to dziś rzadkość. Fundusze również nie były mocną stroną gry, bo ta ma za sobą zakończoną niepowodzeniem kampanię crowdfundingową w serwisie Indiegogo i ukazała się na rynku jedynie dzięki uprzejmości firmy IQ Publishing.

Co w takim razie miało zdecydować o jej sukcesie? Nieszablonowe podejście do tematu gier, bo Bohemian Killing to tak naprawdę rozprawa sądowa, inspirowana serią Phoenix Wright: Ace Attorney z Nintendo, czemu trudno się dziwić biorąc pod uwagę zawód jej twórcy.

steamstatic.com

 

Ten przenosi nas do XIX-wiecznego Paryża utrzymanego w ciągle modnym steampunkowym klimacie, w którym Wielka Rewolucja Francuska i jej następstwa otworzyły nowe możliwości przed każdym obywatelem, niezależnie od klasy społecznej, gdzie poznamy naszego głównego bohatera, Alfreda Ethona, który za sprawą swoich odkryć i ciężkiej pracy stał się prawdziwym symbolem swoich czasów.

Niestety jak to często bywa genialne umysły miewają szaleńcze zrywy i za sprawą jednego z nich nasz wynalazca staje przed sądem … oskarżony o brutalne morderstwo pewnej kobiety. Żeby było jeszcze ciekawiej, od początku doskonale wiemy, że popełnił zarzucaną mu zbrodnię, tyle że wcale nie musi zostać za nią ukarany. Bo właśnie wtedy do akcji wkraczamy my i będziemy robić wszystko, tj. kłamać, mataczyć czy udawać niepoczytalność, żeby tylko przekonać sędziego o swojej niewinności.

No dobra, a jak to wygląda w praktyce? W grze poruszać się będziemy po dwóch różnych płaszczyznach czasowych – tej teraźniejszej, w której znajdujemy się na sali sądowej oraz przeszłej, do której przenosimy się w ramach retrospekcji. W pierwszym przypadku możemy przyjrzeć się zgromadzonym dowodom rzeczowym, usłyszymy pytania sędziego, który prowadzi naszą sprawę czy też zapoznamy się z zeznaniami świadków. To właśnie one będą nas „przenosić w przeszłość”, którą możemy naginać i kształtować w zależności od potrzeb, żeby ostatecznie usłyszeć „niewinny”. Oczywiście nie będzie to takie proste, jak się może na pierwszy rzut oka wydawać, bo wystarczy drobne potknięcie, żeby sędzia zaczął podejrzewać, że coś kręcimy.

steamstatic.com

 

Ciągle brzmi nieco enigmatycznie i niezrozumiale? Już tłumaczę dokładniej! Któryś ze świadków zeznał, że około godziny 18.00 mijał się z Tobą klatce schodowej i zauważył, że Twoja koszula była poplamiona krwią – podczas odgrywania sceny musisz więc tak pokierować akcją, żeby faktycznie się z nim spotkać, a wcześniej na przykład zaciąć się przy goleniu, żeby krew na koszuli nie wpakowała cię w kłopoty. Trzeba jednak pamiętać, że wszystko musi brzmieć spójnie i logicznie, bo przecież trudno uwierzyć, że ktoś o zdrowych zmysłach wpadnie na pomysł golenia się o 3 nad ranem.

Co więcej, jeżeli nie czujemy się na siłach samodzielnie poprowadzić swojej rozprawy, to gra oferuje nam również tryb „wspomagany”, czyli pomoc adwokata, który będzie nam nieco podpowiadał. Przyznam szczerze, że podczas swojej pierwszej partii warto z niego skorzystać, a dopiero po zapoznaniu się z mechaniką rozgrywki próbować sił na własną rękę. A czemu w ogóle wspominam o kilku podejściach? Ano dlatego, że jednokrotne ukończenie gry zajmuje maksymalnie dwie godziny, więc twórca od początku zakładał, że będziemy grać co najmniej kilka razy, sprawdzając przy okazji różne zakończenia, bo tych jest aż osiem (niektóre bardzo trudne do osiągnięcia) - nie muszę chyba przypominać, że jednym z nich jest gilotyna?

No dobra, do tej pory tylko chwaliłam, więc pewnie zastanawiacie się, skąd to moje rozczarowanie, o którym wspominam już w drugim zdaniu. Sprawa jest dość prosta i można ją zamknąć dosłownie w jednym zdaniu – pomysł był genialny, a wykonanie jest słabe. Nie będę ukrywać, że techniczna warstwa gry mocno mnie zaskoczyła, oczywiście negatywnie i nie chodzi tu nawet o jakość oprawy graficznej, chociaż ta też jest bardzo przeciętna (mówiąc dość eufemistycznie), ale raczej wiele błędów, które powinny zostać wyeliminowane na etapie wczesnych testów gry.

steamstatic.com

 

Poza tym, chociaż gra oferuje dosłownie kilka lokacji i to jak już ustaliliśmy niezbyt wymagających, prześladować będą nas loadingi, co w połączeniu z powolną akcją trwającymi wieki dialogami, potrafi być niezwykle frustrujące. I tu właśnie dochodzimy do sedna sprawy – jednoosobowe studio nie jest w stanie ogarnąć wszystkiego i dostarczyć gry wolnej od błędów, bo proces tworzenia i sprawdzania musiałby trwać wieki.

Na plus zaliczyć trzeba za to oprawę dźwiękową, niezwykle trafioną i klimatyczną oraz dubbing, bo w roli głównego bohatera usłyszymy samego Stephane Cornicarda znanego choćby z Metal Gear Solid czy Dragon Age (choć i tu nie zabrakło potknięć, bo dźwięk i napisy niejednokrotnie grają do różnych bramek).

Podsumowując, trochę szkoda, że projekt sfinansowania gry w serwisie Indiegogo się nie powiódł, bo grze ewidentnie potrzebne były większe pieniądze. Jednoosobowa załoga nie była w stanie udźwignąć wszystkiego, dlatego też potencjalnie wielki hit skończył jako bardzo przeciętny tytuł dla „wybrańców”. Okazuje się bowiem, że sam pomysł – nawet tak świetny jak ten – to zdecydowanie zbyt mało, żeby przyciągnąć zainteresowanie graczy, szczególnie teraz, kiedy niemal w każdym miesiącu czeka na nas jakiś wielki hit.

steamstatic.com

 

                                                                                                                                                                                                                                 Autor: Karolina Majchrzak

archiwum newsów

2016-09-19

Podobał ci się ten tekst?

Średnia: 21

Komentarze:

  1. kredyt66pl 23-11-2016 17:30

    Szybka pożyczka do 10.000 tyś zł minimum formalności pożyczka przez internet wejdz na wypełnij wniosek i ciesz sie gotówką

Zaloguj się aby dodać komentarz.

Zarejestruj się jeśli nie masz jeszcze konta.