WYPOWIEDZENIE UMOWYCyfrowy Polsat S.A. z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Łubinowa 4a, 03-878 Warszawa, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem 0000010078, dla której akta rejestrowe prowadzi Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy w Warszawie, XIII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego, o kapitale zakładowym 25 581 840,64 zł w całości wpłaconym, NIP 7961810732, działając w oparciu o Regulamin świadczenia nieodpłatnych usług internetowych przez Cyfrowy Polsat oraz w oparciu o art. 3651 Kodeksu cywilnego, niniejszym wypowiada umowę zawartą w oparciu o wyżej wymieniony Regulamin. Przyczyną wypowiedzenia jest kończenie działalności przez Cyfrowy Polsat S.A. w zakresie objętym Regulaminem (prowadzenie Serwisu pod adresem www.poszkole.pl). Rozwiązanie umowy nastąpi w dniu 31 marca 2018 roku, to jest z upływem dwumiesięcznego okresu wypowiedzenia. W okresie wypowiedzenia usługi objęte Regulaminem, świadczone będą na zasadach wskazanych w Regulaminie. Zachęcamy aby w okresie wypowiedzenia pobrać z Serwisu potrzebne Użytkownikom materiały, gdyż po dniu 31 marca 2018 roku żadne materiały nie będą dostępne w Serwisie www.poszkole.pl.

Far Cry 5 - recenzja

YouTube

Kiedy w sieci zaczęły pojawiać się pierwsze przecieki na temat nowego Far Cry szykowanego przez Ubisoft, wiele wskazywało na to, że po prehistorycznym Primalu, seria zabierze nas na Dziki Zachód.

Ostatecznie okazało się jednak, że jego akcja rozgrywać będzie się współcześnie, na dodatek na amerykańskiej prowincji i nie ukrywam, że byłem tym mocno rozczarowany.

Tym bardziej, że kolejne fragmenty rozgrywki pokazywane przez twórców utwierdzały mnie jedynie w przekonaniu, że francuska firma znowu zamierza odcinać kupony od schematów wypracowanych wraz z Far Cry 3, które potem ochoczo były powielane w następnych odsłonach, szczególnie w zakresie rozgrywki, ale i konstrukcji fabuły opierającej się na konflikcie z charyzmatycznym szaleńcem.

Nie byłem więc jakoś wybitnie optymistycznie nastawiony do "Piątki", ale z racji zawodowych obowiązków i tak postanowiłem dać jej szansę. Czy więc możemy mówić o spodziewanym rozczarowaniu wynikającym z braku większych zmian w zakresie gameplayu, czy też może Far Cry 5 zaskakuje i jest zdecydowanie bardziej świeży niż moglibyśmy się tego spodziewać? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie oczywiście w naszej recenzji.

26.03.2018_16-44-32

W sumie to trudno się dziwić Ubisoftowi, że tak ochoczo kopiuje rozwiązania z Far Cry 3 w kolejnych częściach tej popularnej serii, bo chociaż dwie pierwsze odsłony cieszyły się sporą popularnością i były naprawdę dobrymi grami, to dopiero wypad na rajską wyspę i starcie z zapadającym w pamięć Vaasem sprawiło, że Far Cry wskoczył do pierwszej ligi i zyskał ogromną popularność. Sporych rozmiarów otwarty świat wypełniony ciekawymi aktywnościami, mocny antagonista, swoboda działania, elementy RPG i po prostu dopieszczona rozgrywka - za to tytuł został doceniony przez recenzentów, którzy wystawiali tej grze wysokie oceny (średnia na Metacritic oscyluje w granicach 90%), a gracze licznie rzucili się do sklepów. Kolejne odsłony przynosiły jednak zbyt mało nowości (nawet pomimo tak odmiennego klimatu, jak epoka kamienia łupanego) i czuć było pewne zmęczenie materiałem, wynikające ze zmuszania nas do powtarzania tych samych czynności (odbijanie posterunków, wchodzenie na wieże, itp.). I mówiąc szczerze … Far Cry 5 również w dużym stopniu opiera się na tych schematach, ale przy okazji daje sporo od siebie i zapożycza to co najlepsze od innych serii Ubisoftu, jak Assassin's Creed czy Ghost Recon: Wildlands.

Zacznijmy jednak od początku - studio Ubisoft Montreal postanowiło nie odchodzić od schematu fabularnego typowego dla ostatnich odsłon Far Cry i ponownie wcielimy się w nieco bezosobowego bohatera (lub bohaterkę, ponieważ tym razem otrzymujemy wybór z opcją personalizacji wyglądu protagonisty, choć edytor nie jest nazbyt rozbudowany), który staje naprzeciw "psychola" sprawującego realną władzę w miejscowości, w której toczy się akcja. Tym razem w tę rolę wciela się Joseph Seed, zwany "Ojcem", który pełni rolę przywódcy duchowego kultu znanego jako Projekt Bram Edenu, czyli swoistej sekty bazującej na religii chrześcijańskiej. Nie jest on jednak sam, ponieważ prócz całej masy wyznawców, pomaga mu także rodzina, czyli młodszy brat John Seed (odpowiada za zdobywanie zapasów dla kultu, wykorzystując do tego celu zastraszanie, wiarę i przemoc), starszy brat Jacob Seed (jego zadaniem jest werbowanie i szkolenie nowych członków kultu) oraz przyszywana siostra Faith Seed (ta podtrzymuje wiarę wśród wyznawców i głosi słowo Josepha). Wszystkie te postaci rozpisane się naprawdę ciekawie i zdecydowanie nie brakuje im charakteru.

Co warto podkreślić, o ile w przypadku "Czwórki" można było deweloperowi zarzucić zbyt duże podobieństwo Pagan Mina do Vaasa, tak już Joseph zdecydowanie posiada własny charakter. Co prawda ponownie otrzymujemy za cel charyzmatycznego przywódcę, ale tym razem jest to najgorszy typ fanatyka religijnego, który jest święcie przekonany, że jest boskim wybrańcem. Co jednak ciekawe, Joseph sprawia wrażenie bardziej zrównoważonego na umyśle niż jego poprzednicy i wydaje się też działać w bardziej poukładany i mniej impulsywny sposób niż Vaas i Min. Zarówno on, jak i jego rodzinka - choć każde w rodzeństwa jest zupełnie inne, bo John jest porywczy i brutalny, Jacob poukładany i wyrachowany, jak na typowego wojskowego przystało, a Faith to świetna manipulatorka - to postaci, które zapadają w pamięć i mają, co jest już praktycznie popisową cechą serii.

Nie wszyscy mieszkańcy miejscowości Hope County w stanie Montana poddali się jednak indoktrynacji kultu i gracz staje na czele tworzącego się właśnie ruchu oporu, który uwolnić ma ciemiężoną społeczność. Po tej stronie także nie brakuje wyrazistych bohaterów, którzy pomagać będą nam w walce z "Ojcem" i jego Projektem Bram Edenu. Czeka na nas więc równie pokręcona jak po złej stronie mocy galeria osobliwości - od wojowniczego pastora, przez tajemniczą łowczynię Jess, na niebezpiecznie głupim Hurku kończąc (tej postaci nie mogło zabraknąć w nowym Far Cry). Oczywiście postaci są mocno przerysowane, ale w pozytywnym i charakterystycznym dla Rockstara stylu, przez co wydają się bardziej interesujące i generalnie to one stanowią paliwo dla całej opowieści.

26.03.2018_16-44-30

Sama fabuła jest już bowiem bardzo odtwórcza i nie powinna zaskoczyć nikogo, kto grał w poprzednie części. Najsłabiej na tym tle wypada jednak główny bohater, bo o ile w poprzednich odsłonach postaci były nieco bardziej określone, miały własne motywacje i coś do powiedzenia, tak tym razem Ubisoft wciska nas w skórę policjanta, który jest zupełnie beznamiętny i do tego niemy. Rozumiem, że zabieg ten miał sprawić, byśmy poczuli się tak, jakbyśmy sami uczestniczyli w grze, a nie odgrywali jakąś rolę (poza tym, pozwoliło to na wrzucenie bardziej rozbudowanej personalizacji z wyborem płci), ale osobiście uważam, że nie był to krok w dobrą stronę. Mimo wszystko, postaci niezależne po obu stronach konfliktu sprawiają, że z zainteresowaniem śledziłem wydarzenia na ekranie, a twórcom należą się brawa za odwagę podjęcia tematu fanatyzmu religijnego (z dosadnie ukazaną brutalnością i kultem jednostki) i kilku innych kontrowersyjnych wątków, jak narkotyki czy tortury (choć jak na mój gust, starają się grać dość bezpiecznie i raczej unikają najtrudniejszych tematów), a także próbę stworzenia gry, która jest komentarzem do współczesnych wydarzeń na świecie.

Tak czy inaczej, fabuła w grze z otwartym światem wypełniać ma jedynie tło i motywować nas do działania. Jak zatem nowa odsłona serii wypada pod względem rozgrywki? Mówiąc krótko … świetnie! Na tym mógłbym zakończyć, zachęcając Was, byście samodzielnie doświadczyli tego, co do zaoferowania ma Hope County, ponieważ ja wsiąkłem w świat gry zdecydowanie bardziej niż się tego spodziewałem, pierwszy raz uruchamiając tę produkcję (swoją drogą wersja Xbox One X potrzebuje mnóstwo czasu na wczytanie). Chyba jednak mało kto uwierzy mi na słowo i warto jakość umotywować tę opinię.

Na wstępie muszę wyraźnie zaznaczyć, że sam trzon rozgrywki jest bezpośrednio przeniesiony z poprzednich części i jedynie poddany lekkiemu liftingowi. A chodzi o wszystkie mechaniki kojarzone w ostatnich latach z Far Cry, jak sposób poruszania się postaci, system strzelania, wspinaczki, modelu jazdy pojazdami, itp. I w sumie nie można się temu dziwić, bo po pierwsze wciąż sprawdza się bardzo dobrze i trudno narzekać na jakikolwiek z tych aspektów, a poza tym wypełniono go sporą ilością świeżej zawartości. Do tego widać, że producenci wsłuchiwali się w krytykę i zrezygnowali z tych elementów, które nie przypadły graczom do gustu lub zmodyfikowali je w taki sposób, by prezentowały się lepiej.

Zacznijmy od tego, że Hope County podzielone zostało na 3 główne regiony, każdy przypisany jednemu z rodzeństwa Josepha i posiadający nieco odmienny charakter. System ten kojarzy się bezpośrednio z Ghost Recon: Wildlands, ponieważ tam także poszczególne regiony okupowali swoiści generałowie i tutaj także musimy najpierw ich rozmiękczyć, by wyeliminować herolda "Ojca". Robimy to nabijając punkty ruchu oporu otrzymywane za realizowanie misji (zarówno głównych, jak i pobocznych), odbijanie posterunków z rąk kultystów czy wykonywanie licznych dodatkowych aktywności. Montana jest zdecydowanie bardziej spójna pod względem krajobrazowym od poprzednich miejscówek z serii i osobiście uznaję to za zaletę. Nie oznacza to oczywiście, że cała (naprawdę duża) mapa prezentuje się tak samo, ponieważ jej dolny obszar okupowany przez Johna ma bardziej rolniczy charakter, wschodni rządzony przez Faith to rzeczna kraina, a na rządzonej przez Jacoba północy znajdują się górskie obszary. Poza tym, Ubisoft zrezygnował tym razem z mini mapy i ciekawe miejsca odkrywamy poprzez naturalną eksplorację, rozmowy z mieszkańcami, magazyny tematyczne (np. wędkarskie odkrywają miejsca połowów)  czy przydrożne znaki.

26.03.2018_18-40-24

Oddanie klimatu Montany to niewątpliwie jeden z największych atutów nowego Far Cry. Tyczy się to nie tylko odwzorowania pod względem geograficznym, z gęstymi lasami, górami, rzeczkami, strumyczkami czy polami uprawnymi (krajobrazy są przepiękne i potrafią być niezwykle urokliwe, a design Hope County to popis możliwości deweloperów Ubisoftu), ale i swoistego ducha zachodniej północy USA w zakresie charakteru i ubioru mieszkańców, pojazdów jakimi się poruszają (generalnie królują pickupy), muzyki (świetnej swoją droga, ale o tym później) czy architektury. Widać tu duże przywiązanie do szczegółów i pod tym względem to zdecydowania najlepsza odsłona serii, co wynikać może oczywiście z faktu, że tematyka jest twórcom dużo bliższa, bo gra tworzona jest przecież przez studio z Montrealu.

Tym, co moim zdaniem najlepiej wypada w Far Cry 5, są jednak same misje. Już przypadek Assassin's Creed: Origins pokazał, że jeśli producent otrzyma więcej czasu na realizację swoich pomysłów, to możemy liczyć na lepszej jakości produkt i tutaj jest tak samo. Twórcy dostarczają naprawdę ciekawe i dobrze zaprojektowane zadania, które często są wieloetapowe i nie sprowadzają się jedynie do prostego schematu "udaj się we wskazane miejsce i wybij wszystko, co się rusza". Deweloper był tu zdecydowanie bardziej kreatywny, co przełożyło się na wyższą jakość misji, które często mają niezwykle widowiskowy, wręcz hollywoodzki charakter (miejscami od nowego Far Cry uczyć może się nawet Call of Duty). Oznacza to pościgi, spadające z nieba samoloty, mnóstwo wybuchów oraz akcji na najwyższych obrotach. Pomimo bardzo brutalnego klimatu, twórcy nie stronią także od absurdalnego humoru, który pozwala na odsapnięcie od poważniejszego tonu. Za przykład niech posłuży misja, w czasie której musimy odzyskać kompromitującą prezydenta taśmę, co jest oczywiście nawiązaniem do Donalda Trumpa i afery "Pee Tape" czy też zadanie o nazwie "Testy Festy", gdzie musimy zdobyć lokalny przysmak, czyli 3 różne rodzaje byczych jaj (w tym nabrzmiałe, który pozyskujemy przy kawałku "Sexual Healing" Marivna Gaye'a). Wszystko to sprawia, że ani przez moment się nie nudzimy i połykamy kolejne misje niczym młody pelikan, doświadczając syndromu jeszcze tylko jedno zadanie, jeszcze chwila (a na zegarku nagle ucieka kilka godzin i gdyby nie pies domagający się spaceru, pewnie na tym by się nie skończyło).

Oczywiście zdaję sobie sprawę z faktu, że wiele osób będzie kręcić nosem na powtarzające się elementy, jak odbijanie posterunków (nie ma przynajmniej zdobywania wież), rozwalanie własności Edeniarzy, odbijanie zakładników, itp., ale tym razem mamy zdecydowanie większą swobodę działania. Oznacza to, że od początku otrzymujmy wszystkie 3 regiony i możemy koncentrować się na wykonywaniu misji, a poboczne aktywności ograniczyć do minimum, które jest potrzebne, by osiągnąć odpowiedni poziom ruchu oporu. Co więcej, mamy także dużą dowolność w realizacji zadań, ponieważ gra jest po tym względem bardzo elastyczna i bardzo dobrze sprawdza się zarówno w ramach taktyk skrytobójczych, jak i "na Rambo", pozwalając nawet łączyć je ze sobą. Do wyboru mamy mnóstwo broni (od łuków i proc, przez karabiny i shotguny, aż po wyrzutnie rakiet i nieco bardziej odlotowe zabawki), a nie możemy też narzekać na różnorodność pojazdów, ponieważ tutaj czekają na nas ATV, buggy, samochody różnej maści (osobowe, terenowe, ciężarówki), śmigłowce czy samoloty. Te ostatnie debiutują w serii i jest to naprawdę udany start, bo walki w przestworzach, choć uproszczone na typowo arcade'owy styl, dostarczają mnóstwo emocji.

26.03.2018_18-40-35

Nowością w serii są także towarzysze, których możemy "wynajmować" do pomocy. Podobny system znamy już z Primal, gdzie wspomagały nas oswojone zwierzęta i w gruncie rzeczy tutaj jest podobnie, ponieważ z 9 kompanów trójka to również czworonogi, a moim ulubieńcem został misiek o imieniu Cheeseburger. Każda z postaci posiada unikalne umiejętności i tym samym przystosowana jest do innego stylu rozgrywki. Jeśli więc chcecie działać po cichu, lepiej skorzystać z pomocy Jess, która potrafi się maskować i strzela z łuku, Nick zapewnia wsparcie z powietrza, a Hurk przypadnie do gustu osobom lubiącym bezpośrednie podejście do tematu.

Ba, po raz pierwszy w serii możemy całą grę przejść ze znajomym w kooperacji, a chyba nie muszę tłumaczyć, że gra z żywym towarzyszem przeważnie zapewnia więcej frajdy i emocji? Jest tu jednak pewien haczyk, który kładzie się cieniem na tym trybie - okazuje się bowiem, że cały progres zapisywany jest tylko dla gracza, który jest hostem, więc towarzysz jest mocno poszkodowany. I jeśli nie przejdziemy całej gry od początku do końca z jedną osobą, to chyba lepiej odpuścić sobie taką zabawę (przynajmniej w roli wspomagającej, która może okazać się stratą czasu).

Poza tym, czeka na nas szereg dodatkowych atrakcji, jak odtwarzanie popisów szalonego kaskadera (zadaniom tym towarzyszy genialna muzyka napisana specjalnie do gry), łowienie ryb (o dziwo bardzo przyjemne i podobne do tego z Final Fantasy XV), polowania (tym razem skóry służą jedynie do handlu), szukanie kilku rodzaju znajdziek czy odkrywanie skrytek mieszkańców Hope County, którzy postarali się, by wejście do ich bunkrów nie było zbyt łatwe (nagrody są jednak tego warte). Co jednak najważniejsze, wszystkie potrafią wciągnąć na wiele godzin, podbijając nasz czas spędzony z grą. A jeśli jesteśmy już przy tym elemencie, to wspomnę szybko, że ukończenie fabuły zajmuje jakieś 20-25 godzin, co jest bardzo dobrym wynikiem (i nie jest sztucznie wyśrubowane przez masę powtarzalnych zadań).

26.03.2018_18-41-43

Twórcy postawili także na system rozwoju postaci niczym z RGP, gdzie zdobywamy punkty umiejętności za wykonywanie wyzwań (dość prostych, które realizujemy przy okazji)  i wybieramy perki z kilku drzewek rozwoju. Trzeba przyznać, że sprawdza się to naprawdę dobrze, choć osobiście nie miałem nic przeciwko craftingowi opartemu na zdobywaniu surowców podczas polowań.  

Generalnie, jak już zapewne zauważyliście, nowy Far Cry bardzo przypadł mi do gustu i mocno chwalę ten tytuł, ale nie oznacza to, że wszystko zagrało tu tak jak trzeba. W grze znajdziemy także kilka irytujących rzeczy, a najbardziej denerwował mnie chyba brak … chwili wytchnienia. Kiedy po niezwyklej intensywnej akcji chcemy się bowiem nieco odprężyć i spokojnie przejechać się autem, podziwiając sielski krajobraz, to nic z tego, ponieważ co chwila trafiamy na oddziały sekciarzy, którzy kiedy tylko nas dostrzegą (a wzrok mają dobry), od razu walą do nas z broni i rozpoczynają pościg. Jest to naprawdę denerwujące, szczególnie na późniejszym etapie, kiedy dodatkowo poszukują nas patrole samolotów i śmigłowców i co chwilę mamy kogoś na karku.

Zawodzi także sztuczna inteligencja, ponieważ przeciwnicy regularnie sami pchają się nam pod lufę, czasem zdają się nas nie dostrzegać, mimo że stoją obok lub też zawieszają się na chwilę, czekając na swoją kolej na odstrzelenie. Nie zmienia to jednak faktu, że zawsze mają sporą przewagę liczebną i gra potrafi być naprawdę trudna, szczególnie jeśli decydujemy się na otwarte starcia (do których często jesteśmy zmuszani).

W grze pomimo pierwszej łatki (tę recenzenci otrzymali w piątek) wciąż znajduje się również sporo błędów, jak lewitujące elementy, nieprawidłowe wykrywanie kolizji obiektów czy ucinające się dźwięki. Zdarzało się też, że nie mogłem wykonać zadania, ponieważ osoba, z którą musiałem pogadać, nie wykazywała takich chęci, ale najczęściej pomagał tu zwykły restart checkpointa (punkty zapisu wykonywane są często). Mówiąc krótko, pełen zestaw typowo sandboksowych przypadłości. Nie będę też ukrywał, że Far Cry 5 nie definiuje serii od nowa i jeśli mocno przejadły się Wam poprzednie odsłony (lub od początku nie przypadły Wam do gustu), to "Piątka" nie sprawi, że zmienicie zdanie. Opisywanie tej produkcji jako mission packa ze zmienionymi assetami uważam jednak za spore nadużycie, choć nie da się ukryć, że zachowano tu charakterystyczne DNA cyklu, które powstało przy okazji trzeciej części.

26.03.2018_18-40-55

Warto jeszcze wspomnieć o specjalnym Salonie gier, który stylizowany jest na automaty z grami z początku lat 90. Tak naprawdę jest to jednak osobny moduł, gdzie możemy bawić się solo, we współpracy albo PvP 6 na 6. Otrzymujemy tu kilka trybów rozgrywki, w tym deathmatch i drużynowy deathmatch, odbijanie posterunku czy eliminowanie fal przeciwników. Co jednak najważniejsze, wszystkie mapy pochodzą z zamieszczonego tutaj edytora, w którym znajdziemy assety ze znanych produkcji Ubisoftu (jak Assassin's Creed czy Watch Dogs). Daje to naprawdę spore pole do popisu kreatywnym graczom, a pierwsze mapy zamieszczone przez producenta jako przykład dają niezły obraz tego, co czeka nas w przyszłości - tym bardziej, że twórcy zapowiadają regularne aktualizacje. Wypada to bardzo obiecująco, ale przedpremierowe testy nie pozwoliły w pełni sprawdzić potencjału tego trybu, więc trudno mi na tę chwilę przewidywać, czy cieszyć będzie się on dużą popularnością.

Nie będę się również rozpisywał na temat grafiki, ponieważ ta prezentuje się bardzo dobrze, zarówno jeśli chodzi o postaci, jak i scenografię czy efekty specjalne. Imponuje przede wszystkim ilość szczegółów upchniętych na ekranie, aczkolwiek czepiać można się tego, że sporo lokacji (szczególnie bunkrów) jest do siebie bliźniaczo podobna, a dorysowujące się przed nami obiekty kłują nieco w oczy. Audio wypada zaś świetnie, co jest zasługą profesjonalnie zrealizowanego dubbingu oraz genialnego soundtracka podkreślającego klimat gry (rockowe utwory oraz country i gospelowe zaśpiewy).

Podsumowując, Far Cry 5 okazał się dla mnie dużą pozytywną niespodzianką. Nie oczekiwałem zbyt wiele po tym tytule i sądziłem, że będzie to kolejny odgrzewany kotlet ubrany w nowe szaty. I choć w sporej mierze tak jest, to jednak Ubisoft postarał się nadać nowej odsłonie serii sporo świeżości, przez co sam zaskoczony byłem jak bardzo wsiąkłem w rozgrywkę i ile przyjemności sprawiało mi wyzwalanie Hope County spod jarzma fanatycznego kultu. Choć fabuła jest odtwórcza, to jednak potrafi przykuć uwagę (jest to głównie zasługa świetnych postaci), rozgrywka wciąga jak bagno, a Salon gier daje nadzieję na długą żywotność tego tytułu. Moim zdaniem jest to najlepszy Far Cry od czasów przełomowej trójki i naprawdę warto dać mu szansę.

 

Autor: Daniel Górecki

archiwum newsów

2018-04-09

Podobał ci się ten tekst?

Średnia: 0

Komentarze:

Brak komentarzy

Zaloguj się aby dodać komentarz.

Zarejestruj się jeśli nie masz jeszcze konta.