Quantum Break - recenzja Xbox One

Quantum Break

Gry akcji w ujęciu TPP to zdecydowanie mój ulubiony gatunek, dlatego też Quantum Break znajdował się bardzo wysoko na mojej liście najbardziej wyczekiwanych tytułów tego roku, ustępując miejsca jedynie Uncharted 4.

Ekipie Remedy Entertainment w końcu udało się dostarczyć swoje najnowsze dzieło, które od samego początku kreowane było na duży hit, a nawet system seller, czyli tytuł napędzający sprzedaż Xbox One.

Co prawda gra utraciła status ekskluzywności dla tej platformy na potrzeby promocji przez Microsoft systemu Windows 10 i API DirectX 12, ale powstawała przede wszystkim z myślą o konsoli giganta z Redmond (o czym świadczy nie najlepszy port PC), dlatego też postanowiliśmy zrecenzować tę właśnie wersję.

I chociaż przeciągająca się produkcja przeważnie nie świadczy o niczym dobrym, to fińskie studio jest naprawdę doświadczoną ekipą i byłem dobrej myśli. A teraz, kiedy obejrzałem już napisy końcowe, przyszedł czas na weryfikację zapowiedzi i oczekiwań oraz końcowego produktu. Dla tych, którym nie chce się czytać, przygotowaliśmy wersję wideo tejże recenzji, którą możecie obejrzeć poniżej.

Remedy Entertainment to deweloper, który kojarzony jest przede wszystkim z Max Paynem, który spopularyzował w grach wideo tzw. bullet time, czyli matrixowy efekt spowolnienia czasu. Nic więc dziwnego, że jego najnowsza produkcja kręci się właśnie wokół manipulacji czasem. Co jednak ciekawe,  towarzyszące nam kilkukrotnie w trakcie Quantum Break uczucie deja vu odnosić się będzie do innej gry Remedy Entertainment, a mianowicie Alan Wake, której duch jest tu wyraźnie wyczuwalny (osoby, które ograły tę produkcję wraz z DLC, od razu wyczują o jakie fragmenty chodzi). Tak czy inaczej, pomimo tego, że ponownie otrzymujemy napędzany głównie fabułą shooter TPP z elementami platformowymi i logicznymi, to nowej grze Finów trudno odmówić własnego charakteru.

Zacznijmy od scenariusza, dzięki któremu tytuł ten sporo zyskał w moich oczach. Głównym bohaterem jest tu Jack Joyce, w którego przyjdzie nam się wcielić, ale przyczyną całego zamieszania jest jego brat Bill, który jak się okazuje skonstruował machinę czasu. Kiedy więc udajemy się w odwiedziny do dawno niewidzianego rodzeństwa, nieświadomie zostajemy wplątani w intrygę o najwyższą z możliwych stawek, czyli uratowanie świata. Nie będę tu zdradzał zbyt wiele, żeby nie zepsuć Wam zabawy, ale musicie wiedzieć, że Jack na skutek wypadku przy pewnym eksperymencie nabył specjalnych zdolności pozwalających mu na manipulację czasem w wieloraki sposób (do czego oczywiście jeszcze wrócimy), a naszej drodze stoi niezwykle potężna organizacja o nazwie Monarch, która ma swój plan na ewentualny koniec świata, jak nietrudno się domyślić nie pokrywa się on z naszym …

quantum_break_-_recenzja_12

I o ile początkowo trudno było mi zaakceptować nieco bezpłciowego Jacka, który wydaje się być typowym „zwykłym gościem”, ale bez problemu radzi sobie z całymi wyszkolonymi paramilitarnymi oddziałami, tak z czasem przekonałem się do tej postaci. Podobnie jest z całą fabułą, która wydawać może się bardzo sztampowa, ponieważ wykorzystuje oklepane motywy z podróżami w czasie, jednak zwroty akcji i sposób w jaki ją podano sprawiają, że bardzo szybko połknąłem bakcyla i z uwagą śledziłem wydarzenia na ekranie. Pojawił się tu nawet klasyczny syndrom „ jeszcze moment, jeszcze tylko chwilę”, ponieważ jak najszybciej chciałem poznać zakończenie tej historii.

Co równie istotne, udało się tu uniknąć jakiś większych logicznych wpadek czy absurdów związanych z podróżowaniem w czasie, co jest dość trudnym zadaniem. Oczywiście można się tu czepiać pewnych niuansów, dziwnych zachowań niektórych bohaterów czy też nadzwyczajnych zbiegów okoliczności, ale mimo wszystko nie odbierają nam one przyjemności z odbioru. Rysą na całości pozostaje za to fakt, że gra nie doczekała się polskiej lokalizacji, bo zagadnienia podróży w czasie, załamań czasu i towarzyszących temu paradoksów potrafi być całkiem trudną tematyką. Tym bardziej, że w grze znajdziemy mnóstwo dodatkowych dokumentów rozszerzających historię, które też przyjemniej przyswajałoby się w rodzimym języku.

quantum_break_-_recenzja_3_

Jak już wiemy historia odgrywa tu kluczową rolę, dlatego też twórcy dołożyli wszelkich starań, by ta zaprezentowana była w możliwie najbardziej filmowy sposób. Musicie przygotować się więc na liczne cut-scenki, które często przeplątają samą rozgrywkę, a co więcej w bohaterów Quantum Break wcielili się znani z Hollywood aktorzy. Może nie są to największe gwiazdy znane z dużego ekranu, ale znaczące nazwiska, które zapewne kojarzycie z większych lub mniejszych produkcji. I tak, w rolę naszego protagonisty Jacka Joyce’a wcielił się Shawn Ashmore (znany choćby z roli Icemana w filmach z serii X-men), a na ekranie przewijają się także Dominic Monaghan (Merry z Władcy Pierścieni), świetny Aidan Gillen  (Littlefinger z Gry o Tron), Marshall Allman (Czysta Krew i Prison Break) czy charyzmatyczny Lance Reddick w niezwykle tajemniczej roli Martina Hatcha. Co najważniejsze, wywiązali się oni z swojego zadania bardzo dobrze, dzięki czemu raczeni jesteśmy profesjonalną grą aktorską na najwyższym poziomie, co wciąż nie jest jeszcze standardem jeśli chodzi o gry.

Co ciekawe, aktorzy nie tylko użyczyli głosu i wizerunku postaciom (trzeba przyznać, że ich cyfrowe odpowiedniki wyglądają jak żywe), ale na potrzeby Quantum Break nakręcili także 4-odcinkowy serial (każdy epizod po ok. 25 minut), który stanowi praktycznie integralną część produkcji, ponieważ jest uzupełnieniem wydarzeń rozgrywających się na ekranie. To nowatorskie rozwiązanie i przy tym bardzo dobrze zrealizowane - nie jest to wprawdzie poziom wielkobudżetowych seriali, jakimi ostatnimi czasy raczy nas Hollywood, ale Microsoft nie szczędził tu środków. Warto tu podkreślić, że dzięki serialowi oglądamy wydarzenia z perspektywy organizacji Monarch, czyli poznajemy motywację osób po drugiej stronie. Wspomnę tylko, że serial nie znajduje się na płycie z grą i możemy go streamować bezpośrednio z sieci albo ściągnąć na dysk - oba rozwiązania mają swoje minusy, w pierwszym obraz potrafi się przyciąć i tracić płynność, natomiast w drugim jesteśmy skazani na pobranie 75 GB danych.

quantum_break_-_recenzja_8_

To jeszcze nie koniec ciekawych rozwiązań fabularnych wprowadzonych przez Remedy Entertainment, bo twórcy kilkukrotnie w trakcie gry pozwolą nam wcielić się w naszego głównego antagonistę. Są to krótkie fragmenty, ale bardzo istotne dla samej historii, ponieważ w ich trakcie podejmujemy kluczowe dla scenariusza decyzje. Za każdym razem stajemy przed dwoma ścieżkami, a wybór bywa naprawdę trudny i  najczęściej prowadzi do nieoczywistego rozwiązania. Co prawda trzon fabuły praktycznie zawsze pozostaje bez zmian, ale nasze wybory odgrywają bardzo istotną rolę dla postaci drugoplanowych, dla których mogą być sprawą życia lub śmierci. Zmieniają one także serial i w nieco mniejszym stopniu rozgrywkę, co jest świetnym patentem na wydłużenie żywotności Quantum Break, bo zachęca do ponownego przechodzenia gry  (kombinacji jest naprawdę sporo, ale warto ją ukończyć chociaż dwa razy).

Jak już wspominałem fabuła i związane z nią elementy stanowią bardzo istotny, a zarazem bardzo mocny punkt gry, ale zdaję sobie sprawę, że wiele osób i tak podejdzie do tego elementu z mniejszą uwagą, ponieważ jak powtarza jeden z moich znajomych „w gry się gra, a nie ogląda”. Jak zatem Quantum Break wypada pod względem samej rozgrywki? Na pierwszy rzut oka otrzymujemy tu zwykły, sztampowy wręcz shooter TPP, który raczej nie wyróżnia się na tle innych tego typu produkcji. Twórcy raczej nie silili się na zbytnią oryginalność i podstawowe elementy to taki gatunkowy standard, czyli kamera umieszczona nad ramieniem bohatera, chowanie się za osłonami czy też maksymalnie dwie bronie długie i jedna krótka na naszym wyposażeniu.

quantum_break_-_recenzja

Większość rozwiązań w zakresie mechaniki wykonana jest bardzo poprawnie, ale bez problemu znajdziemy kilka wpadek. Jack nie potrafi na przykład wyprowadzić normalnego ataku (ten wykonać można tylko w ramach specjalnej zdolności), pomimo tego, że przeciwnicy nie mają z tym najmniejszego kłopotu. Nie możemy też kucać na żądanie i skazani jesteśmy na automatyczny system, w którym Jack samodzielnie chowa się za osłonami (podobne rozwiązanie jak w ostatnich grach z serii Tomb Raider) – co prawda nie mamy tu magnesu w tyłku, który stosowany jest w innych produkcjach, gdzie bohater przyciągany i przyklejany jest do osłony, ale czasami przydałoby się nieco więcej swobody w tym zakresie (nie możemy tu nawet prowadzić ostrzału na ślepo czy też z biodra). Czasem szwankują również detekcja kolizji czy animacje (szczególnie te związane ze skokiem), a przyczepić można się także do zbyt mało responsywnego sterowania czy ubogiego ekwipunku, któremu zdecydowanie brakuje granatów czy potężniejszych broni.

W pewnym momencie zorientowałem się jednak, że moje początkowe narzekania związane są ze starymi przyzwyczajeniami i jak tylko przyswoiłem specjalne zdolności Jacka, to zupełnie nie odczuwałem żadnych braków. A co takiego potrafi nasz bohater? Trzeba przyznać, że jest tego sporo, a poszczególne umiejętności nabywamy z czasem. Na początku jest to swoisty tryb detektywistyczny, gdzie podświetlane są istotne elementy, w tym ukryci wrogowie, później mamy Time Stop, tj. bańkę w jakiej możemy zatrzymać czas i tym samym znajdujących się w niej przeciwników (po jej ostrzelaniu i wznowieniu czasu przeciwnik obrywa wszystkimi kulami jednocześnie) czy Time Doge, czyli nic innego jak unik na kilkanaście metrów (coś w stylu krótkodystansowego teleportu), a możemy też wytworzyć pole ochronne wokół siebie, wypuścić potężny pocisk (zastępuje granaty czy wyrzutnie rakiet) czy spowolnić czas i podbiec szybko do przeciwnika, by go znokautować. Jak więc widać jest w czym przebierać, a co więcej  trakcie gry zdobywamy specjalne punkty (trzeba je odnaleźć samodzielnie), które służą nam do dopakowania poszczególnych zdolności.

quantum_break_-_recenzja_5_

Korzystanie z tych umiejętności jest nie tylko niezwykle widowiskowe, ale i satysfakcjonujące, a odpowiednie żonglowanie nimi staje się kluczowe na późniejszych etapach gry – szczególnie, gdy do walki włączą się opancerzeni kolesie (prawdziwe gąbki na pociski) oraz towarzyszący im przeciwnicy potrafiący korzystać z podobnych umiejętności lub urządzenia zagłuszające nasze. Kilkukrotnie złapałem się nawet na tym, że zamiast po prostu zastrzelić grupkę przeciwników, z którymi przyszło mi się zmierzyć, kombinowałem jak zrobić to w najbardziej stylowy sposób. Co więcej, starcia są niezwykle dynamiczne i wymagające (polecam poziom hard i wyłączenie asyst celowania), dlatego odczuwałem pewien niedosyt ich zbyt małą liczbą - wynika to jednak z długości samej gry, którą ukończymy w jakieś 8-10 godzin, co jest nieco rozczarowującym wynikiem.

Poza walką czekają nas także okazjonalne elementy platformowe oraz zagadki logiczne, niestety w obu przypadkach bardzo przeciętne. Widać, że twórcom wyraźnie zabrakło pomysłów i chociaż wydawać by się mogło, że manipulowanie czasem to bardzo wdzięczny temat dla tego typu rozgrywki, to jednak Remedy Entertainment poszło na łatwiznę i otrzymujemy jedynie kilka sztampowych rozwiązań. A szkoda, ponieważ zagadki połączone z sekcjami zręcznościowymi mogły stanowić bardzo mocny punkt Quantum Break …

quantum_break_-_recenzja_9_

Na plus zaliczyć trzeba za to bardzo dobrze zrealizowane lokacje - od wszelkiego rodzaju magazynów, czy kampusu uniwersyteckiego, przez most, aż po nowoczesne ośrodki badawcze. Co prawda miejscówki są raczej małe i przez to prowadzeni jesteśmy po nich jak po sznurku, ale wynika to zwyczajnie z samej struktury gry, w której po prostu nie ma czasu na zwiedzanie.

Przejdźmy zatem do kwestii technicznych, o których bardzo głośno zrobiło się już przed premierą gry i muszę przyznać, że sam mam tu bardzo ambiwalentne odczucia. Z jednej strony rozdzielczość 720p przy 30 kl./s nie powinna mieć już miejsca na obecnej generacji, z drugiej natomiast gra trzyma stałą ilość klatek, a zastosowane wygładzanie krawędzi i wszelkiego rodzaju filtry sprawiają, że prezentuje się naprawdę dobrze. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę efekty cząsteczkowe czy liczbę szczegółów widocznych głównie we fragmentach, w których czas zatrzymuje się na dłuższą chwilę (kilka tego typu surrealistycznych scen to prawdziwe dzieła sztuki, np. ta z pociągiem). I kiedy jestem już przekonany, że  Quantum Break zasługuje w tym zakresie na pochwały, to w oczy nagle kłują mnie doczytujące się  tekstury, znikające ciała (wystarczy na chwilę odwrócić wzrok) czy bardzo wybiórcza destrukcja otoczenia (zdecydowanie zbyt dużo pancernych szyb). Dlatego też mówiąc uczciwie oprawa graficzna tej produkcji jest bardzo nierówna - miejscami urzeka, by za chwilę pokazać nam jakiegoś potworka. Warstwa audio zasługuje zaś na same pochwały, zarówno w zakresie udźwiękowienia efektów towarzyszących manipulacji czasem, dubbingu, jak i soundtracka. 

quantum_break_-_recenzja_11_

Podsumowując, Remedy Entertainment po raz kolejny udowodniło, że potrafi robić gry, choć ich najnowszemu dziełu nieco brakuje do pełni szczęścia. Quantum Break z pewnością nie jest system sellerem, ale kolejnym solidnym tytułem, który usprawiedliwia obecność konsoli Xbox One pod naszym telewizorem. Tytuł pomimo swoich wad zapewnia mnóstwo frajdy, szczególnie za sprawą wciągającej fabuły, która trzyma w napięciu do końca oraz walki z wykorzystaniem unikalnych mocy naszego bohatera. Co prawda można się czepiać, że gra jest zbyt krótka, nie oferuje nic poza trybem fabularnym, zawodzi graficznie, a elementy logiczne-zręcznościowe są słabe, ale nie zmienia to faktu, że spędzone z grą godziny były naprawdę satysfakcjonujące, a chyba to jest w tym wszystkim najważniejsze.

Nasza ocena: 8/10

+ ciekawa i wciągająca historia
+ serial dopełniający grę
+ satysfakcjonująca walka z manipulacją czasem
+ warstwa audio
+ wizualizacja mocy Jacka
 
- warstwa graficzna nieco zawodzi
- za proste elementy platformowe i logiczne
- brak spolszczenia
- niedostatki w mechanice
 
Autor: Daniel Górecki
archiwum newsów

2016-04-20

Podobał ci się ten tekst?

Średnia: 2

Komentarze:

Brak komentarzy

Zaloguj się aby dodać komentarz.

Zarejestruj się jeśli nie masz jeszcze konta.