Głos ? ;)
Oceń profil:
12345678910
Zobacz ranking > 50000
Co popieram..
- Loca People :3
- ` . Naj Aktywniejsi . `
- ` Oryginalnii. ; 3
- ` pozytywnie szurnięci , ! xd
- _____StRaSzNe_HiStOrIe____x33
- _Laru$ Croft jest bQsSka!!~^^
- _Orginalni_
- ;.Hogwart.;
- .__Oryginalni Ludzie i nie tylkO__.
- ...:::Ci Którzy wierzą w duchy:::...
- ..Anty *******julia****** ta co obraża M. Jacksona [*] ...
- '!:) Szkoła Vampirow
- [ Lara Croft, Forever . ]
- *-=Lara.CrOft.lOff.x33kOchh=-*
- *Wariatki*
- ♥ żOnY mIcHeLa ♥
- ♥ 80's Is ThE BeSt♥
- 12, 13, 14, 15, 16, ... LATKI
- Anelina Jolie 4ever
- Anty pokemony !
- AvAtAr rządzi !!
- Bo Vampiry są spoko xD
- Bo Vampiry są spoko xD
- Bractwo Śmierciożerców
- Ci co czytali Naznaczoną ;)
- Ci co Kochają czytać książki:)
- Ci co kochają kolor zielony xD
- Ci co lubia trampeczki xD
- Ci co mają bluzkę z Michaelem !!! ♥ Lub w ogóle jakiś gadżet !!
- Ci co nie lubią mandaryny
- Ci szczęśliwi i nie szczęśliwi =] :(
- Dom Nocy
- Dom Nocy .
- Dzień Przytulania ;D
- ehe, smajl
- Fani cyklu Dom Nocy ^.^
- Fani Michaela Jacksona
- Fani seriali: Niania, Brzydula
- fani serialu brzydula
- Fani zespołu Fatalne Jędze.
- Funclub Króla Juliana!!!
- Gwardia Dumbledore'a
- I love Tomb Rider.
- I'm Vampire / Robimy własne odcinki PAMIĘTNIKÓW /
- Imprezy dla Wampirów & Wilkołaołakówi...czyli imprezy na maxa
- Jestem HardCore !
- KOCHAMY ZWIERZAKI!!!!
- Kochasz zwierzęta .Zapisz się !
- Książki - moj narkotyk
- Ktoprzeczytał całą sagę "Zmierzchu"?
- Kwatera Główna Zakonu Feniksa
- Michael górą Cyrus dołem
- Muzyka - to, czym żyję .
- My Lubimy Horrory i Straszne Historie !!!
- nasza-klasa.pl
- Nie jesteśmy rasistami!!!!
- Poszkole.pl News
- prawda że filip bobek jest przystojny kazdy kto tak uwaza niech sie zapisze xd
- Sala zabaw
- Synowie i Córy Ciemności
- Tępić Anty Fanów MJ.!!
- Wampiry i Wampirzyce
- Wsyscy którzy mają rodzeństwo!!! :)
- Wszyscy którzy kochają wampiry ;)
- Wszyscy którzy lubią się smiać ;];]
- Wszyscy którzy uwielbiają książke Naznaczona xD
- Wszystkie ludzie lubiący czytać książki
- Z.Z.Ż.M.C.H. - czyli zbyt zajebiste żeby mieć chłopaka.!
- Zakochani w uśmiechu Michaela z Remember the time
- Zawsze Uśmiechnięci .

"Patrząc na ciemność lub śmierć boimy się nieznanego - niczego więcej."
"Odważny, to nie ten kto się nie boi, ale ten który wie, że istnieją rzeczy ważniejsze niż strach."
Uwaga!. Chciałam zaznaczyć ze historie poniżej nie są mojego autorstwa !!!!!
W ulewną noc pewna dziewczyna wracała samochodem do domu. Krople rzęsistego deszczu bębniły o dach jej samochodu i ściekały strumieniami po szybach, wiatr zawodził na zewnątrz a ona przemierzała samochodem drogę pośród gęstych lasów. Wkrótce miała rozpętać się prawdziwa burza. Usłyszała już pierwsze, stłumione odgłosy grzmotów, gdy nagle spiker radiowy przerwał audycję muzyczną by nadać komunikat o niebezpiecznym psychopacie który uciekł z pobliskiego zakładu psychiatrycznego. Dokonał on wcześniej kilku brutalnych morderstw, toteż spiker poważnym tonem pouczył słuchaczy, by ci zamknęli się w swych domach, dopóki policja nie złapie uciekiniera. Dziewczyna zdołała jeszcze przejechać paręset metrów po tym komunikacie, gdy nagle jej auto zaczęło powoli zwalniać i się zatrzymywać…skończyła jej się benzyna! Przerażona dziewczyna wpadła w panikę, gdy nagle tuż za drzewami ujrzała małą stację benzynową i sklepik. Włączyła rezerwę i udało jej się resztkami paliwa wtoczyć wóz na betonowy podjazd. Otworzyła drzwi i wysunęła się z samochodu wprost w mroźny, niemiłosiernie siąpiący deszcz. Zatankowała bak do pełna i szybkim krokiem udała się do sklepiku, by zapłacić za benzynę. Otworzyła drzwi i weszła do mrocznego, oświetlonego zaledwie jedną, psującą się jarzeniówką pomieszczenia. „Zatankowałam i chciałabym zapłacić za benzynę!” zawołała dziewczyna, gdyż pomieszczenie było zupełnie puste. Poczekała chwilę, lecz nie usłyszała żadnej odpowiedzi…Postąpiła kilka kroków naprzód, w kierunku obskurnych drzwi prowadzących na zaplecze. Podeszła do nich i delikatnie nacisnęła klamkę…drzwi skrzypnęły i powoli się uchyliły odsłaniając skąpane w mroku pomieszczenie. Dziewczyna wytężyła wzrok i zobaczyła, że w cieniach pomiędzy półkami ktoś stoi. Wysoki mężczyzna ubrany w roboczy kombinezon wyszedł z cienia i powoli, bez słowa szedł w kierunku dziewczyny. „Kim pan jest?” zapytała dziewczyna. Ręce drżały jej ze strachu. „Ja-a je-ee-estem kie-kierownikiem stacji” wyjąkał nieznajomy. Dziewczyna zmierzyła go wzrokiem i dostrzegła, że w ręce trzyma on długi nóż…Pobladła i spojrzała przerażeniem na mężczyznę. Ten szybko zorientował się, że dostrzegła ona jego nóż i zaczął wyjaśniać: „to-o ty-tylko…” lecz nie zdołał dokończyć gdyż dziewczyna pędem rzuciła się w kierunku wyjścia. Nieznajomy rzucił się za nią w pogoń. Oboje wypadli ze sklepu wprost w strugi ulewnego deszczu. Przerażona dziewczyna biegła w kierunku swego samochodu słysząc kroki napastnika tuż za sobą. Nieustanne pluskanie ciężkich butów o pokryty kałużami beton zbliżało się coraz bardziej…gdy dziewczyna zdołała dosięgnąć klamki od drzwi swego samochodu. Wskoczyła do środka i zatrzasnęła za sobą drzwi nim mężczyzna zdążył ją dogonić. Szybko wyciągnęła z kieszeni kluczyki i rzucając nerwowe spojrzenia w kierunku nieznajomego, zdołała przekręcić kluczyk w stacyjce. Jednakże on już jej nie gonił - widziała tylko czarny kontur postaci stojący kilka metrów od jej auta wśród siąpiącego deszczu. Światła samochodu rozbłysły, gdy nagle mężczyzna rzucił się w kierunku jej okna, waląc po nim pięściami i krzycząc „O-On….on..!” Jednakże dziewczyna wcisnęła gaz, koła zapiszczały i samochód ruszył pędem przed siebie zostawiając mężczyznę w kombinezonie na podjeździe…Pośród pisku opon i ryku silnika nie zdołała usłyszeć ostatniego zdania, które próbował jej powiedzieć nieznajomy. Na nieszczęście dla niej. Brzmiało ono: „on jest na tylnym siedzeniu!” Rano policja wezwana przez jąkającego się właściciela stacji znalazła jej samochód kilometr dalej. Szyby spływały krwią, a ciało dziewczyny porąbane było siekierą na kawałki. Zbiega-psychopaty nie udało się złapać.
Ania, miała młodszą siostrę Karolinę. Karolina miała 10 lat i pasjonowała się duchami, zdarzeniami paranormalnymi. Pewnego dnia Karolina wróciła przejęta do domu i zaczęła rozmawiać z Anią. Była podniecona i zdenerwowana. Mówiła, że dowiedziała się od koleżanki, że ktokolwiek o północy, z lustrem, świecą i świętym obrazkiem dwunastokrotnie wypowie słowa "Krwawa Mary", zostanie porwany przez pociąg Widmo i będzie w nim straszył już na zawsze... Anka zignorowała to z kpiącym uśmieszkiem. Następnego dnia rano w łóżku nie było Karoliny. Przerażona mama odkryła kołdrę i... jej oczom ukazała się spora kupka jakby popiołu ułożona w kształt ciała.... Karoliny. Od tamtej pory nikt nie znalazł Karoliny, choć szukała jej policja nie tylko w rodzinnym mieście. Pewnego dnia Ania wkładała do pudełek rzeczy Karolinki. Płakała. Za książkami młodszej siostry znalazła fioletowy notesik z napisem DIARY. Otworzyła i zaczęła przeglądać. Karolina pisała tam o różnych rzeczach. O nudnych urodzinach koleżanki, o otrzymaniu niesprawiedliwej pały z matmy, o śmierci ukochanego psa i kupnie nowego... Ostatnia zapisana strona była na pół oderwana. Karolina napisała tam dokładnie to: "Trzeci stycznia 1999 roku, 00:01 Jest minuta po północy, wymówiłam tajemne słowa "krwawa Mary" dokładnie tak, jak mówiła Aśka... I nic. Zastanawiam się, c" Nie było dokończone. Ale na ostatniej stronie notesu róg strony był zagięty. Pod zagiętym rogiem bardzo cienką kreseczką czegoś czerwonego był narysowany pociąg...
http://bardzo-straszne-historie.bloog.pl/?ticaid=6b36a
Historie wziełąm właśnie z tej strony jest tam wiele innych ciekawych historii polecam ;)
http://straszliwehistoryjki.blog.onet.pl/
Pewna dziewiętnastoletnia dziewczyna o imieniu Mery, właśnie szykowała się na swoja pierwszą rocznicę ślubu. Patrzyła w lustro i sprawdzała jak wygląda. Nagle usłyszała skrzyp podłogi, pomyślała, że to pewnie jej mąż. Lecz gdy się odwróciła zobaczyła nie swojego męża lecz sąsiada, który był chirurgiem. Trzymał w ręku skalpel. Mery zamiast uciekać,stała w miejscu. Sąsiad podszedł do niej i wbił jej strzykawkę z znieczuleniem. Było tak silne, że Mery upadła na podłogę. Dziewczyna nie mogła krzyknąć, wstać nic kompletnie nic nie mogła zrobić. Mężczyzna podszedł do niej i precyzyjnie wyciął jej oczy. Znieczulenie nic nie pomogło dziewczyna od razu umarła, a jej duszę przechwyciło lustro. Zbrodniarza nigdy nie odnaleziono.
Kilka lat później do domu wprowadziło się dwóch mężczyzn, Sam i Dean. Byli to bracia, którzy zajmowali się rozwiązywaniem zagadek dotyczących sił nadprzyrodzonych. Nie wiedzieli, że w domu wydarzyła się tak masakryczna historia. Mieszkańcy wioski, w której był położony ten dom, unikali tego strasznego domostwa. Pewnego razu miejscowi organizowali festyn na który przyszli wszyscy. Na tej właśnie zabawie, bracia, dowiedzieli się o historii swojego domu. Dowiedzieli się również, że wiele osób po wypowiedzeniu trzy razy słów ''KRWAWA MERY'',przed lustrem, to duch wychodzi z lustra i wydrapuje oczy osobie która ją przywołała (lustro jakiekolwiek działa jak portal, wysyła duszę Mery). Wiele dzieci uważało to za bajkę i dla zabawy wywoływały ducha i tak traciły swoje życie. Tak to działało na dzieci, ale dorośli też wywoływali ducha, ale duch nie przychodził jeśli postać nie miała morderstwa na sumieniu.
Bracia przerażeni wrócili do domu, ale człowiek nie powiedział że zabicie czegokolwiek wywołuje straszydło. Rodzeństwo postanowiło stawić czoła potworowi.
Następnego dnia bracia ściągneli lustro które przechwyciło duszę Mery. Było to dość proste, ponieważ w domu było tylko jedno lustro. Dean trzymał ,portal, a Sam wypowiedziała słowa ''krwawa Mery, krwawa Mery, krwawa Mery''. Z lustra wyłoniła się Mery. Gdy wyłoniła się całkowicie, Dean rozbił lustro. Mery nie miała gdzie się schronić nie mogła wdrapać oczów ponieważ straciła swój portal, dom. Lecz to był ułamek sekundy, bo Mery zaczęła biec do Sam'a i gdy już miała go okaleczyć jej ciało, a raczej postać rozbiła się jak lustro. Rozpękła na małe kawałeczki. Bracia wokół narysowali okrąg, tak dla zabezpieczenia. Rozbity portal i małe kawałeczki Mery zakopali w srebrnej szkatułce. Cała wieść o unicestwieniu ducha rozeszła się po miasteczku.
Kilka lat później pewien archeolog znalazł szkatułkę i skleił rozbite lustro. Pracownik zaginął a szkatułka z zawartością krąży po świecie, może i trafić do Ciebie. "
Rodzice Katie kupili jej mały domek za miastem. Byłato nagroda za zdaną bardzo dobrze maturę. Katie była bardzo szczęśliwa i postanowiła urządzić tak zwana parapetówę. Zaprosiła 6 swoich najbliższych znajomych: Lynell, Lilly, Christinę, Ashley, Marka i Toma. Do około 2 w nocy bawili się, a później postanowili iść spać. Dziewczyny spały w jednym pokoju, a chłopcy w drugim. Towarzystwo było bardzo zmęczone, więc od razu zasnęli. Jednak po godzinie Katie zbudziło stukanie. Obudziała spiącą obok niej Lynell i razem postanowił sprawdzić, co wywołuje hałas. Jednak w ciemnościach nic nie mogły dostrzec. Nagle Lynell spostrzegła, że cos porusza się na balkonie. Dziewczyny były zbyt wystraszone, zeby ta, pójść, więc pospiesznie obudził chłopców i reszte dziewczyn. Chłopcy wzieli noże i wyszli na balkon, jednak COŚ zniknęło. Mimo wszystko każdy się bał i postanowili już nie spać. Siedzieli w pokoju dziewczyn i nasłuchiwali. I tym razem coś zaczęło stukać, ale o wiele głosniej. Chłopcy znów zakradli się na balkon i ujrzeli wysoką postać odwrócona do nich tyłem. Dziewczęta postanowił zadzwonić na policję, a chłopcy nadal obserwowali postać. Gdy przyjechała policja postać zniknęła, więc policjanci postanowili przeszukać dom. Nagle jeden z nich podszedł do przyjaciół i powiedział:
- Mieliście duże szczęście, bo owa postać nie była na balkonie, ale... w domu. W oknach balkonu widzieliście jej odbicie...
I pokazał im zakutego w kajdanki wysokiego mężczyznę
Fotoreporter i redaktor znanej polskiej gazety był w trakcie pisania nowego artykułu o zagrożonych gatunkach roślin we wschodniej polsce. Miał wujka w Augustowie, więc pojechał do niego na weekend w sprawię robienia zdjęć w tamtejszych okolicach. W sobotę wyruszył w las z aparatem fotograficznym by pstryknąć kilka fotek. Kilka razy spotkał tego samego wysokiego mężczyzne, ale nie zdziwiło go to zbytnio bo przecież krążył po lesie i mógł wpaść kilka razy na tą samą osobe. Nazajutrz ponownie wybrał się w las. Teraz już nieco dalej. Las był bardzo gęsty więc nie było mowy o grzybiarzach lub zwykłych spacerowiczach. Po kilku minutach dostrzegł w oddali jakąś postać. Gdy do niej podszedł okazało się że jest to ten sam mężczyzna którego spotkał wczoraj.
Nieznajomy rozgladał się tak, jakby czegoś szukał.
Dziennikarz nie mógł się opanować i zapytał mężczyznę
-Co pan robi w tak gęstym lesie?-
Nie otrzymał jednak żadnej odpowiedzi, mężczyzna sprawiał wrażenie jakby wogóle nie zauważył fotoreportera. Dziennikarz dał sobie z nim spokój i uważając nieznajomego za świra udał sie do domu wujka. Zszedł do piwnicy by wywołać zdjęcia zrobione przez dwa dni. Przerażony zaczął przeglądać zdjęcia. Na każdym zdjęciu był ten mężczyzna, raz bliżej raz dalej ale był na każdym zdjęciu. Zdjęć było stotrzynaście. Pobiegł ze zdjęciami na górę do wujka by zapytać czy zna tego mężczyznę.
-Oczywiście że znam. Kiedyś był tu leśniczym. Dwanaście lat temu w zimę z domu uciekł mu jego ukochany kot. Wyruszył by go szukać. Znaleziono go zamarzniętego kilka dni puźniej. A kot się znalazł...
Winner było cichym i spokojnym miasteczkiem. Nie było tu żadnych włamań, rozbojów, itp. Ludzie żyli ze sobą w zgodzie i harmonii. Sąsiedzi pomagali sobie, a kiedy wprowadził się ktoś nowy wszyscy serdecznie go witali. Tak było też w przypadku Limerów, trzyosobowej rodzinki. Państwo Limer byli wysokimi, ciemnowłosymi osobami, a ich syn nie wyróżniał się niczym spośród innych 12-latków, no może jednym: był bardzo blady i chudy, również o ciemnych włosach. Limerowie byli dosyć dziwni, nie wychodzili w dzień, ubierali się na czarno i wynosili z domu jakieś dziwne walizki, prawdopodobnie z krwią! Jednak mieszkańcy miasteczka byli bardzo tolerancyjni. Pewnego razu dzieci państwa Kelenów wywnioskowały, że Limerowie są wampirami! Postanowiły śledzić tę rodzinę. Kiedy Limerowie się o tym dowiedzieli wcale się nie rozzłościli, wręcz przeciwnie! Zaprosili państwa Kelenów do siebie, aby wyjaśnić zaistniałą sprawę. Okazało się, że ich syn jest chory i szkodzą mu promienie słoneczne. Jeżeli chodzi o walizki, to faktycznie jest tam krew, bo pogotowie nie ma miejsca, aby je przechowywać. Chodzą ubrani na czarno, bo trzy miesiące temu zmarł ojciec pani Limer i są w żałobie. Wydawałoby się, że wszelkie wątpliwości dzieci Kelenów zostały rozwiane, ale wcale tak nie było. Rodzeństwo postanowiło, że dziś w nocy zobaczą przez okno w piwnicy, co robią Limerowie. Noc była cicha, a kiedy państwo Kelenowie już spali ich dzieci wymknęły się cichaczem z domu. Szli ostrożnie. Wreszcie dotarli do mieszkania tajemniczych sąsiadów. Ukradkiem spojrzeli przez okno w piwnicy. To co zobaczyli utwierdziło ich w swoim przekonaniu. Na wprost okna stała pani Limer, a jej mąż nalewał jej do kieliszka krew! W tym momencie z domu wyszedł syn Limeró. Na jego ustach było widać krew. Chłopiec zwrócił się do dzieci sąsiadów: „Chcecie się ze mną pobawić?"
Jest to historia prawdziwa nadesłana przez czytelnika pisma 'Wróżka'. "Kilka lat temu dostalem nieoczekiwanie roczne stypendium naukowe w Irlandii. Mialem praktykowac w stolecznym szpitalu klinicznym. Poczatkowo żona nie chciala ze mna jechac, poniewaz nie wyobrazala sobie rezygnacji ze swojej pracy. Ja nalegalem ale ona nie ustepowala. Dochodzilo miedzy nami nawet do powaznych klótni. Do czasu, kiedy zonie przysnilo sie, ze wyjazd bedzie dla nas obojga wspaniala przygoda i nie pokrzyzuje jej planow zawodowych. Nie umiala mi jednak tego snu opowiedziec. Twierdzila, ze poprostu obudzila sie z przeswiadczeniem, ze bedzie dobrze i jedyne co pamieta, to polozony na wzgorzu dom, w ktorym mieszkamy w Irlandii. Nie wiedziala gdzie on sie nzajduje, opisala jednak jego wyglad. Dom zaczal jej sie snic niemal co noc. Przypisywalem to napieciu w jakim zyla i -prawde mowiac - jednym uchem sluchalem opowiesci o tym co znajduje sie w poszczegolnych pokojach. I chyba nie zauwazylem momentu, kiedy nocne majaki przekroczyly granice normalnosci. Sny zony mialy jakby swoj scenariusz. Doszlo do tego, ze rysowala plany domu i prosila mnie zebym wyrazal zgode na pewne konkrety w umeblowaniu. W konu polecialem do Dublina, zeby przygotowac nasz przyjazd. Zona musiala skonczyc projekt, nad ktorym pracowala. O dziwo, wcale nie byla rozczarowana, ze to ja wskaze dom, w ktorym przez rok bedziemy mieszkac. Powiedzila ze jet pewna mojego wyboru. Bylo to mile, ale chyba na wyrost, bo ja wogole na tym sie nie znalem. Na szczescie profesor ktoremu zawdzieczalem zaproszenie, polecil mi biuro wynajmu nieruchomosci, tam zas podano mi klka adresow. Pojechalem pod pierwszy na mojej liscie. Drzwi otworzyla mi mila starsza pani. Powiedziala, ze to dom nalezacy po jej dawno zmarlej siostry. Oprowadzila mnie po pokojach, upewnila sie cyz tez odpowiada mi umeblowanie. Zeszylimy na parter, by podpisac umowe najmu. Gdy czekalem na nia, bo zniknela w kuchni by zaprarzyc herbate, rozejrzalem sie po saloniku. Nad kominkiem wisial obraz przedstawiajacy typowy irlandzki krajobraz. Przez moment wydawalo mi sie ze zona cos podobnego widzila w swych snach ale zaraz przyszlo mi do glowy, iz to przeciez normalne, ze nad kominkiem wisi obraz. Kiedy po podpisaniu umowy konczylismy pic herbate stasza pani powiedzila, ze koniecznie musi mi cos wyznac, bo uczciwosc nie pozwala jej tego ukrywac. Okazalo sie ze wedlug niej dom od jakiegos czasu odwiedza duch kobiety. Staralem sie zachowac powage, wiec rzeczowo spytalem czyj to duch. Odpowiedziala, ze to napewno nikt z jej rodziny. Pocieszylem ja zatem, ze to mi nie przeszkadza. Zona byla tak przejeta wyjazdem, ze nie wspomnialem jej o tej histroii. Tym bardziej, ze nie wierzylem w duchy. Stracilem jednak pewnosc zdeklarowanego materialisty, gdy zajechalismy przed wynajety dom. Otoz zona na jego widok krzyknela zdumiona: "To on! To on mi sie snil! Pamietasz? Opisywalam ci go! " A za chwile w drzwiach stanela gospodyni spojarzla na moja zone i zanim osunela sie z wrazenia na schody wyszeptala" To pani chodzila po tym domu! To panią widywalalm!" Wszyscy troje bylismy mocno zbici z tropu. To zdarzenie nie zmienilo jednak naszych planow. Dom z duchem mojej zony okazal sie miejscem w ktorym bylismy bardzo szczesliwi i nadal wracamy czesto do niego wspomnieniami."
Historia wydarzyła się naprawdę... Działo to się pewnego lata, dwie dziewczyny Cate i Sindy pojechały na dwa tygodnie nad jezioro które mieściło się nieopodal wielkiego lasu. Ich domek stał tuż na jego skraju. Wysokie, szumiące drzewa widać było prawie z każdego okna. Dziewczyny były zadowolone z wyjazdu, słońce woda, zieleń to było to co naprawdę lubiły. Na początku, nie było za ciekawie, rozpakowywanie się szukanie dobrych miejsc na opalanie i chlapanie w wodzie zajmowało dużo czasu, lecz po jakimś czasie, Cate i Sindy były bardo zadowolone z tego że są w tak pięknym miejscu. Dni płynęły bardzo szybko żadnej z nich nie przyszło nawet do głowy gdzie mieszkają i co je niedługo spotka .Żadna z nich nie wierzyła w sprawy nadprzyrodzone, a historie o duchach i wszystko co niewyjaśnione tylko je śmieszyły Pewnego dnia, wieczorem cała rodzina postanowiła rozpalić ognisko, jako, że większość dorosłych była już trochę pijana po rozpałkę wysłały dziewczyny. Cate i Sindy nie były zbytnio zadowolone z tego że późnym wieczorem muszą włazić w głąb lasu, gdzie było pełno komarów, a wyobraźnia robiła swoje, kilka razy cofały się bo któraś rzekomo, coś ujrzała w oddali. Im dalej szły tym mniej widziały bo robiło się coraz ciemniej. Sindy zaczęła się niepokoić i chciała już wracać chociaż nie miały ani jednego kawałka drewna. Lecz Cate stanowczo nakłaniała koleżankę aby iść jeszcze dalej, bo muszą znaleźć drewno. Inaczej nici z ogniska. Sindy coraz bardziej przerażona szła krok w krok za przyjaciółką coraz bardziej się niepokojąc nagle Cate usłyszała głos w oddali lecz Sindy zaśmiała się tylko i poprosiła koleżankę żeby przestała żartować bo to nie jest śmieszne i coraz bardziej stanowczym głosem, wręcz nakazała koleżance wracać, lecz nagle potknęła się o kamień i wylądowała tuż koło kamiennej tablicy, gdy podniosła wzrok z ziemi, jej oczom ukazał się nagrobek. Odruchowo przeczytała napis : Tu spoczywa Kathr.. (reszta zamazana) Kto zakłuca jej spokój niech będzie przeklęty Cate nawet nie zauważyła że Sindy się przewróciła, lecz Sindy zawołała koleżankę słowami : Lepiej się stąd zwijajmy, na to Cate: A co? ducha zobaczyłaś? Cate nawet nie zdawała sobie sprawy z tego że PRAWIE, lecz zawróciła i sama przeczytała napis... Przestraszyła się, nagle usłyszały gwałtowny szum wiatru, wszystkie śmieci i liście zakręciły się za ziemi , o odsłoniły 6 nagrobków, Sindy zaczęła uciekać lecz Cate zatrzymała ją przekonując, że nagrobki nic jej nie zrobią, zaczęły czytać... na kolejnych nagrobkach były już pełne imiona i nazwiska Smither, Smither, Smither.... wszystkie nagrobki z ta samą datą śmierci i większy grób Gracy Smither. Była to cała rodzina, wszędzie ten sam napis... Kto zakłuca niech będzie przeklęty... Niech będzie przeklęty... Dziewczyny czytały na głos drżąc, znowu szum wiatru, wydawało im się że słyszą głosy... Zaczęły uciekać nie miały trudności ze znalezieniem drogi do domu, odechciało im się ogniska, przerażone poszły spać. na drugi dzień już ochłonęły. Zaczęły krążyć po okolicy i pytać miejscowych o nagrobki, większość ludzi nic, nie wiedziała, albo nie chciała powiedzieć. Lecz po kilku godzinach poszukiwania informacji zapukały do starego domu, wszędzie wisiały pajęczyny myślały że dom jest opuszczony, lecz, ku ich zdziwieniu otworzyła staruszka z miłym uśmiechem. Gdy dziewczyny zapytały o nagrobki zaprosiła je do środka na herbatę. Po chwili wahania zgodziły się. staruszka opowiedziała im że kiedyś żyła tu wielodzietna rodzina. Ojciec matka, i czwórka dzieci. Ojciec był bardzo spokojnym człowiekiem, nic nie wskazywało na to, że pewnego dnia wróci z pracy i..... Pozbijał wszystkich... Dzieci zarżnął nożem a żonę.. Gdy staruszka zaczęła opowiadać o żonie popłynęły jej łzy, chyba bardzo to przeżyła.Sam się powiesił. Dziewczyny podziękowały i wyszły. Był to dzień wyjazdu. Gdy Cate i Sindy były już w samochodzie chciały pożegnać się ze staruszką. Podeszły do drzwi zapukały, nikt nie otwierał lecz im oczom ukazał się plakietka na drzwiach " Grace Smither" Kim była staruszka która z nimi rozmawiała? .... Może chciała, żeby ktoś poznał tajemnicę śmierci całej rodziny? Już się nie dowiemy.
Zaczynała się jesień. Liście dawno opadły już z drzew zasypując całe drogi. Działo się to we wsi. Prawie 60 lat temu. W dużym gospodarstwie znaleziono całą rodzinę. Nieżywą. Wszyscy mieli kompletne ciała, ale podcięte gardła. Jedynie jedyna córka nie miała głowy. Nie wiadomo, kto lub, co zabiło całą rodzinę. Ani co się stało z głową dziewczyny. 60 lat później wprowadziła się do domu rodzina. Także z jedną córką. Mieszkali oni w domu przez tydzień. W ciągu tego tygodnia nic się nie działa. Aż do czasu. Dziewczyna budziła się po nocach cała zalana potem. Rano opowiadała rodziną, że śniła się jej dziewczyna bez głowy w balowej sukni i zaczyna ją gonić, z gdy ją dopada próbuje wyrwać głowę. I gdy się jej to udaje dziewczyna się budzi. Rodzice zignorowali to, gdyż twierdzili, że to tylko sen. 22 lutego rodzice wybrali się na wieczór do teatru zostawiając Kasie samą w domu. Dochodziła 22.00. Niespodziewani ktoś zapukał. Kasia zeszła żeby otworzyć. Na progu zobaczyła dziewczynę w śnieżno białej sukni. Lecz gdy spojrzała n jej twarz wrzała z przerażenia. Kobieta nie miała twarzy. Nie miała głowy…. Kasia zaczęła wrzeszczeć. Wbiegła po schodach na górę i schowała się w szafie. Coś zaczęło ja szturchać z boku. Spojrzała w bok i z hukiem wybiegła z szafy. Obok niej leżała wiercąca się głowa. Wpadła na bezgłową kobietę i upadła na ziemię. Kobieta pochyliła się nad nią i zaczęła poruszać jej głową na wszystkie strony… Rano, gdy wrócili rodzice znaleźli swoją córkę leżącą na białym dywanie nasiąkniętym krwią. Dziewczyna leżała bez głowy…