'..We śnie nawiedził mnie Anioł..'
We śnie nawiedził mnie Anioł,
Lecz był niezwykły, gdyż Czarny.
Jego skrzydła zamiast piórami,
to żyletkam były wysadzane.
Miał dziurę po kuli na czole,
z której sączyła się krew.
Z oczu obficie płynęły łzy,
a do nóg jakby powiązane kaminie.
W pierś zaś miał wbity nóż,
chcąc pomóc, złapałam i wyciągnęłam,
Anioł niemal natychmiast
upadł w kałużę krwi.
Pobladłam, całe życie przemkło mi przed oczyma,
Zrozumiałam, że przyszedł po mnie.
Upadłam na kolana,
zaczęłam przepraszać, szlochać.
Lecz to nic nie dało,
Anioł tylko wyszeptał.;
'.Nadszedł Twój Czas.'.
Po chwili upadłam w kałuże krwi obok niego,
zasypiając snem, który będzie trwał wiecznie...