
Elo! nazywam sie Łukasz. Robię różne
filmy. to moje gg: 11330118
Jeśli ktoś chce zobaczyć mój
film to jest on w moim Video Box. PS: pod
koniec tego
filmiku wgrało mi się coś, ale
nie mogę tego usunąć, więc
nie zwracajcie na to uwagi :P
Ale mimo to miłego
oglądania :D
Jakby Co mój kolega robił napisy a ja brudną robote :].
Naruto!
Uzumaki Naruto - główny bohater
serii, znany też jako najgłośniejszy
ninja w wiosce Ukrytego Liścia. Co
krok łamie którąś z reguł
obowiązujących lokalnych shinobi.
Wszystko po to, by znaleźć się w
centrum uwagi. Sytuacje
wymagające dyskrecji w wykonaniu
Naruto kończą się zazwyczaj jakąś
głośną demonstracją. Co więcej,
Uzumakiego można nazwać
typowym huncwotem, bowiem nie
raz dawał świadectwo adekwatności
tego określenia - chociażby malując
monument Hokage.
typem, który zrobi wszystko, byle
tylko inni mogli go zauważyć. Wiąże
się to z jego wczesnym
dzieciństwem, którego nie można
nazwać szczęśliwym, albowiem
naznaczone było samotnością
, ostracyzmem społecznym i brakiem
zwyczajnego rodzinnego ciepła.
Specyfika charakteru Uzumakiego
polega na także na jego osobliwym i
absolutnym wstręcie do
jakiejkolwiek kapitulacji. Zawsze
walczy do końca, choćby wszystkie
obiektywne czynniki jego szanse
miały redukować do zero. I może
właśnie za to budzi sympatię.


Jeśli idzie o pochodzenie chłopca –
stanowiło ono długo wielką
niewiadomą. Wszystkie znaki na
niebie i ziemi wskazywały jednak
na bliską więź miedzy Naruto, a
Czwartym Hokage. Przede
wszystkim – w oczy się rzucało
olbrzymie podobieństwo w
wyglądzie. Ten sam kolor włosów i
oczu, podobna fryzura, podobne
marzenia. A także liczne sugestie
dotyczące emocjonalnych relacji
między Yondaime i Naruto. Prawdę jednak poznaliśmy dopiero po
zwykłej przyjacielskiej, a jakże
brzemiennej w skutki, rozmowie
pomiędzy Jiraiyą i Tsunade.
Wiadomo już więc, iż Naruto jest w
rzeczywistości synem Minato
Namikaze (znanego również jako
"Konoha's Yellow Flash" oraz
Yondaime Hokage), jego matka
, Kushina Uzumaki, była zaś
shinobi pochodzącą z
nieistniejącego kraju Wiru i to po
niej, a nie po ojcu Naruto
odziedziczył nazwisko.

Już jako dziecko Naruto okazał się
wyjątkowy. Niestety w złym tego
słowa znaczeniu. Otóż ówczesny -
czwarty z kolei - Hokage
zapieczętował terroryzującego
wioskę Lisiego Demona -
Kyuubiego - w pępku małego
Uzumakiego. Intencją Czwartego
było, aby poprzez swoje (i jego
własne – Yondaime stracił bowiem
dla tej pieczęci życie) poświecenie,
Naruto został uznany za bohatera.
Niestety, Minato, pieczętując
dziewięcioogoniastego we własnym
synku, nieświadomie skazał go na
lata cierpień w samotności i
upokorzeń ze strony otoczenia.
Mieszkańcy Konoha-Gakure
bowiem inaczej widzieli
Uzumakiego, niż jako bohatera,
wbrew intencjom zasłużonego
przecież dla wioski ojca. Chłopiec,
osierocony przez rodziców i
utożsamiony z Kyuubim, został
powszechnie znienawidzony przez
społeczność Wioski Liścia.
Właściwie więc nie miał nikogo
bliskiego, żadnego przyjaciela,
który mógł go wesprzeć.
Społeczeństwo shinobi, w pewien
sposób winiąc Uzumakiego za
śmierć swoich bliskich, zabitych
przez Kyuubiego, traktowało Naruto
w najlepszym razie jak powietrze. I
to zepsute. Dzieci nie chciały się z
nim bawić, a sprzedawcy zamykali
przed nim drzwi sklepów.

Jedynym sposobem na znieczulicę
było zwracanie na siebie uwagę, a
najlepszym ku temu sposobem było
demonstracyjne łamanie reguł. A
Naruto miał do tego głowę. Gorzej z
zawodowym rzemiosłem. W
Akademii ninja nie radził sobie
najlepiej - trzy razy oblał test, który
otwierał drogę do bycia
prawdziwym shinobi. Naruto miał
poważne problemy z kumulacją
Chakry. Można powiedzieć nawet,
że był, przynajmniej w tamtym
okresie, nieudacznikiem, zwłaszcza w zakresie wykonywania technik,
nie umiał wykonać podstawowej
techniki - Bunshin no Jutsu
(Technika Podziału).

Sasuke!
Podczas pracy nad mangą, Masashi
Kishimoto nie miał zamiaru
stworzyć postaci Sasuke. Po
rozmowach z wydawcą o przyszłości
serii zdecydował się stworzyć
rywala dla głównego bohatera.
Kogoś, kto byłby całkowitym
przeciwieństwem Naruto. Kishimoto
przeglądał mnóstwo mang i
czasopism szukając pomysłu na
określenie wzajemnych relacji
Sasuke i Naruto - rywalizacji, która
później zmieniła się w przyjaźń.
Autor zawsze uważał, żeby Sasuke
nigdy nie ukazywał zbyt wielu
uczuć.
Z energicznym i ciamajdowatym
Naruto oraz cichym, mrocznym
Sasuke mangaka stwierdził, że
udało mu się stworzyć rywali
idealnych.
Projekt Sasuke sprawił Kishimoto
wiele problemów. Młody Uchiha
był dla autora wielkim wyzwaniem.
Młody Uchiha był dla autora
wielkim wyzwaniem. Za każdym
razem wyglądał zbyt dojrzale jak na
dwunastolatka. Najwięcej czasu
mangaka poświęcił jego oczom, ale
gdy już udało się narysować Sasuke
poprawnie, kolejnym kłopotem był
strój. Pierwszym pomysłem było
dodanie wielu ozdób, jako że
Kishimoto bardzo lubił rysować
postacie obwieszone naszyjnikami i
tasiemkami. W końcu jednak
zrezygnował z większości
akcesoriów wzorując się na stroju
Naruto.
Dla Kishimoto Sasuke jest
najtrudniejszym do narysowania
bohaterem. W czasie pracy nad
projektem pojawiały się niezliczone
błędy i poprawki, najczęściej
związane ze zbyt dojrzałym
wyglądem chłopca. Włosy Sasuke,
początkowo krótkie by
zaoszczędzić czas mangaki,
stopniowo stawały się dłuższe.
Uchiha otrzymał nowy strój podczas
egzaminu na chūnina, wraz z
ulubionymi przez autora bandażami
i tasiemkami na rękach i nogach.
Jednak ze względu na to, że
rysowanie Sasuke w nowym stroju
było zbyt czasochłonne, w
kolejnych tomach Kishimoto
powrócił do rysowania go w
niebieskiej koszulce. Gdy autor jest
pytany o ulubionego bohatera,
zawsze wymienia Sasuke. Pytany,
dlaczego odpowiada, że chłopiec
kosztował go najwięcej wysiłku i
nieprzespanych nocy, więc trudno
Sakura! Smierć Sakury :(
- Sa.. Sasuke.. kun.. - wyjąkała
różowowłosa dziewczyna leżąc
skąpana w kałuży własnej krwi
wypływającej z jej przebitej piersi. Z
jej oczu spływały strużki łez.
Niebo zdawało się płakać nad nią
pieszcząc jej odrętwiałe ciało
zimnymi kroplami deszczu.
- Sasu.. Dla-la... czego...? -
splunęła krwią, ściśnięte gardło nie
pozwalało jej poprawnie się
wypowiedzieć. Zbliżał się jej koniec.
Tu.. sama.. na tym szczycie.. w
błocie i krwi...
Czy jeszcze kilka lat temu
pomyślałaby, że skończy w tak
żałosny sposób? Tak piękny kwiat
na jaki wyrosła.. Jej przepełnione
bólem oczy popłynęły w kierunku
leżącego niedaleko martwego ciała
rozszarpanego na strzępy.. Jedynie
po blond włosach można było
stwiedzić kim była nieszczęsna
ofiara..
"Dlaczego? Dlaczego, Sasuke-kun,
dlaczego?!" krzyczała wewnątrz. Jej
świat krzyczał, walił się.
- Sas.. - i tak żałośnie, skończy z
jego imieniem na ustach.
Poczuła, że okrywa ją cień. Lekki
chichot.. Jej obraz się rozmazywał,
ledwo słyszała, czuła.. Traciła
zmysły. Pomimo tego doskonale
wiedziała, kto się nad nią pochylał.
Jej Sasuke-kun.. Jej drogi Sasuke..
Ostatni z klanu Uchiha.. Jej
ukochany.. Jej morderca........
Przewiercały ją jego sharinganowe
oczy.. Jeśli to możliwe, jego
uśmiech poszerzył się jeszcze
bardziej.
Wymamrotał coś, może mogło to
być jej imię.. Może mogła się
oszukiwać. Może, ale on.. On nie
miał zamiaru jej na to pozwolić..
Nie zostawi nawet odrobiny nadziei
w jej sercu na to, że on..
kiedykolwiek.. mógł coś do niej
czuć..
Jej Sasuke-kun.. Jej Sasuke-kun nie
odszedłby do wroga, jej Sasuke-kun
nie zabiłby swojego największego
przyjaciela.. Jej Sasuke-kun.. nie
byłby teraz jej katem.. ale jest,
zrobił to, tymi rękami, które
właśnie chwyciły jej ubranie i
podniosły jej nieruchome ciało.
Chciał być jak Bóg, jak śmierć,
która może wszystko.. Bez słowa,
bez wyjaśnienia zabijać i darować..
Ale niedługo skończy się jego
zabawa.. odda swoją boską potęgę i
ciało.. człowiekowi, który choć na
chwilę pozwolił mu osiągnąć
szczyt.. dotknąć nieba..
Ale póki jeszcze mógł, póki miał
czas, chciał wszystkim pokazać, co
osiągnął, kim się stał, chciał
pokazać, jak oni wszyscy go.. gówno
obchodzą... Zawsze dla niego byli
niczym.. Są i.. będą.. Nie, nie będą,
bo tutaj się wszystko kończy.
Wszystko. Spojrzeniem objął całe
pole bitwy.. Tam zmasakrowane
ciało jego sensei.. sensei drużyny
siódmej.. tam ten głupi lisi młotek..
i mniej ważne pionki.. koledzy z
akademii, wojownicy Konohy.. Oni
nazywali siebie ninja? Prychnął.
To śmieszne. A, prawie zapomniał
. Powrócił wzrokiem do ledwo
dychającej dziewczyny. Jego
uwieńczenie dzieła.
- Sa.. - zagulgotało w jej gardle,
chlusnęła krwią, ostatnie sekundy
jej życia, umrze wpatrując się w
jego oczy. I tak ironicznie i
żałośnie, w jego ramionach...
Chciał być jak Bóg, jak śmierć,
która może wszystko.. Bez słowa,
bez wyjaśnienia zabijać i darować..
Ale niedługo skończy się jego
zabawa.. odda swoją boską potęgę i
ciało.. człowiekowi, który choć na
chwilę pozwolił mu osiągnąć
szczyt.. dotknąć nieba..
Ale póki jeszcze mógł, póki miał
czas, chciał wszystkim pokazać, co
osiągnął, kim się stał, chciał
pokazać, jak oni wszyscy go.. gówno
obchodzą... Zawsze dla niego byli
niczym.. Są i.. będą.. Nie, nie będą,
bo tutaj się wszystko kończy.
Wszystko. Spojrzeniem objął całe
pole bitwy.. Tam zmasakrowane
ciało jego sensei.. sensei drużyny
siódmej.. tam ten głupi lisi młotek..
i mniej ważne pionki.. koledzy z
akademii, wojownicy Konohy.. Oni
nazywali siebie ninja? Prychnął.
To śmieszne. A, prawie zapomniał.
Powrócił wzrokiem do ledwo
dychającej dziewczyny. Jego
uwieńczenie dzieła.Utknelo mu w gardle,
chlusnęła krwią, ostatnie sekundy
jej życia, umrze wpatrując się w
jego oczy. I tak ironicznie i
żałośnie, w jego ramionach...
Tylko kilka sekund życia..
Wyszczerzył zęby w złośliwym
uśmiechu.. Jemu te kilka sekund w
pełni wystarczy.. aby móc poznęcać
się nad jej umysłem i duszą, które
wciąż przecież czuły ból choćby
przez stulecia...
Rozszerzył oczy, czarne kształty
zmieniły się.. Sakura wpadła w
przerażającą moc mangekyou
sharingana.. Jego ostatecznej broni,
którą trzymał specjalnie dla niej.,
Dla niej. Teraz czuła, słyszała..
Słyszała aż zbyt dobrze swój własny,
przeraźliwy niekończący się
wrzask.....
Jęknęła, choć już nie czuła bólu,
powoli traciła czucie.
Jego przepełnione nienawiścią oczy
oddalone były od jej własnych tylko
o kilka centymetrów.. znów jakiś
dźwięk, którego nie potrafiła
zidentyfikować, nie to nie była
nienawiść.. w jego oczach.. to była
pustka.. Tam nic nie było, zupelnie
nic. Tylko ciemna głęboka otchłań..
To Itachi.. Itachi Uchiha zabrał jej
Sasuke-kun.. Tak, wmawiała to
sobie, to jego wina, gdyby tylko on..
gdyby tylko nie wymordował
klanu..
Ale to nie była prawda.. Sasuke..
był taki jak jego brat.. nie
potrzebował nawet tego zapłonu..
I tak podążyłby tą ścieżką..
Wciąż chciała wierzyć w to, że jej
Sasuke-kun był małym zagubionym
chłopcem, chciała podnieść martwą
rękę i dotknąć jego policzka,
chciała podnieść ramiona, objąć go
i przytulić..
Chciała otworzyć usta i wyszeptać
kojące słowa...
Ale nie mogła, bo umierała.. A jej
Sasuke-kun nie potrzebował
ukojenia.. Nie potrzebował nikogo
, niczego..
Liczyła się dla niego tylko moc,
potęga.
A Tera Różne Foty ;]
